wtorek, 25 lutego 2014

Pamiętniki z wakacji: Slash na Tomorrowlandzie


Przypomniało mi się całkiem niedawno, jak w ostatnim tygodniu lipca zeszłego roku odwiedziła mnie przyjaciółka, wypiliśmy trochę wódeczki, a potem poszliśmy na imprezę do Inqbatora. No ale ja nie o tym.

Oglądaliśmy wtedy, trochę dla beki (ona), trochę nie (ja), stream z Tomorrowlandu. Zdziwieniu i śmiechom nie było końca, gdy w pewnym momencie naszym oczom ukazał się Slash.

Slash na Tomorrowlandzie? Serio?

Guns N' Roses, jego ex-zespół, jest dla mnie zespołem kiczowatym oraz jednym z najbardziej przereklamowanych w historii muzyki. Przy okazji pisania tego posta, żeby utwierdzić się w tym przekonaniu, chciałem posłuchać na YouTube'ie kawałka Sweet Child O' Mine, lecz – słowo daję – po dwóch sekundach od włączenia pokazał się BSOD i system się zrestartował. To nie może być przypadek.

Gunsi Gunsami, a samego Slasha już doceniam, albowiem gitarzystą jest bardzo dobrym. Nie widać tego jednak na przykładzie tego video. To kolabo z Chuckie'm jest tragiczne, definicja gwałtu na muzyce elektronicznej. Ale obejrzeć trzeba, taki widok wszak nie zdarza się na co dzień, hyhy.


Śmialiśmy się z przyjaciółką, iż m.in. oto właśnie Slash spełnił jedno ze swoich najskrytszych marzeń. Żarty żartami, tymczasem moim całkiem poważnym marzeniem jest znaleźć się kiedyś właśnie na Tomorrowlandzie. Wystarczy, że jako zwykły uczestnik.

1 komentarz:

  1. świetnie rozumiem takie marzenie, moim jest pojechać na Rototom Sunsplash

    OdpowiedzUsuń