czwartek, 27 lutego 2014

CO PRZEDE MNĄ: Masturbator (Pub Korba, Katowice, 27.02.2014)


Czas rozpocząć trzydniowy maraton koncertowy. Dziś metal, jutro hip-hop, pojutrze elektronika – moje wojaże w całej okazałości.

Na pierwszy ogień idzie towarzystwo spoconych brudasów w klubie muzyka zła do szpiku kości #nergal.
Masturbator.
Niby trash, ale nie bez powodu określany przez sam zespół jako satanic old-skull-metal. To zdecydowanie więcej mówi. Kapela istnieje długo, bo od końca lat 80. ubiegłego wieku, i tyleż długo musiała czekać na rozgłos – ten przyszedł dopiero po ponad 20 latach, kiedy Masturbator został okrzyknięty objawieniem Jarocina 2010, a hasła "czy jest tu piekło?" oraz "jest ofiara – będzie msza" stały się w pewnych kręgach kultowe. W kwietniu następnego roku zespół ogłosił zakończenie działalności, po trzech tygodniach cofnął te słowa ("ostatecznie szalę przeważyła wspólna czarna msza. Okazało się, że nie ma takiego konfliktu, którego nie potrafiłby złagodzić mały rytualny mord i kielich zdrowej czerwonej krwi. W efekcie topór wojenny został zakopany (...)" – słowa Vithora, wokalisty składu), a jeszcze dzień później... dołączył do line-upu kolejnego festiwalu w Jarocinie. 

No i właśnie po pamiętnym dla zespołu Jarocinie AD 2010 dowiedziałem się o istnieniu tegoż pomiotu Belzebuba. Nie żałowałem, słuchałem z radością, zapamiętałem na dobre, a wszystko to zaprowadza mnie dziś do Korby, w której ostatni raz byłem, jak właśnie sprawdziłem, w czerwcu 2012. I co, dopiero sprawdzenie istnienia piekła musiało to zmienić!?

2 komentarze:

  1. tak sobie czasem myślę, że poznanie Masturbatora na Jarocinie 2010 odmieniło moje życie. stałam się lepszym człowiekiem i takie tam. niecierpliwie i z pewną dozą wewnętrznego niepokoju czekam na relację z koncertu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z relacją celuję w niedzielę lub poniedziałek, sam też niecierpliwie czekam!

      Usuń