sobota, 18 stycznia 2014

CO PRZEDE MNĄ: Flirtini x Wiadomo (Szuflada 15, Chorzów, 18.01.2014)


Szuflada, Flirtini, szorty, bikini, jakby tak sparafrazować Mentosa. Mam nadzieję, że przynajmniej dziś wbije się na imprę.

Ostrzyłem sobie zęby na Flirtini. Samego Menta XXL widziałem już w akcji dwukrotnie, tyleż razy wprawił mnie w zadowolenie swoimi setami (szczególnie tym na Open'erze 2012, fantastycznie zagrał), naturalną koleją rzeczy była więc chęć zobaczenia go w duecie z Jedynakiem. Ci dwaj kompani wykonują kawał dobrej roboty w sferze produkcyjnej, na żywo wypadają ponoć jeszcze lepiej. Nic, jeno czekać na ten wieczór, również na całą resztę lineupowego towarzystwa w osobach: LayDj (Wiadomo), Teezy'ego (Supra1) i Pi Geona.

BTW suchar okolicznościowy:
- Ty, spoko będzie dziś biba, co nie?
- Wiadomo!
Kurtyna.

czwartek, 16 stycznia 2014

Kuba Knap – przyszłość polskiego rapu


Przyszłość i nadzieja.

Za jeden z celów na pierwsze dwa tygodnie nowego roku postawiłem sobie potwierdzenie lub zanegowanie talentu Kuby Knapa. Po przeoraniu całego materiału do analizy werdykt może być tylko jeden: potwierdzam!

Knap, rocznik 1990, to zawodnik Alkopoligamii i zarazem jej Najlepszy Żbik. Posiada niezwykle oryginalny styl i pomysł na siebie, gdzie chilloutowe opiewanie lenistwa i beztroski (łajz lajf reprezent), przede wszystkim z Perłą w ręku, przeplata się z ciekawymi obserwacjami rzeczywistości i sporą dawką autoironii.

Kuba przebił się szerzej dzięki m.in. wydanemu w zeszłym roku nieoficjalnemu debiutowi o nazwie Bez nerwów, bez złudzeń. Warto podkreślić, że KK sam sobie ten album wyprodukował, zmiksował i zmasterował – człowiek wielu talentów. Krążek ten to jednak nie wszystko, gdyż trzeba jeszcze wspomnieć o kilku pojedynczych numerach, a w szczególności o znajdującym się na alkopoligamicznej kompilacji Klaser vol. 1 kawałku Łajz lajf, który właściwie jest esencją stylu opisywanego tu MC z ogromnym potencjałem. Czy ogromnym na tyle, by w przyszłości przyćmić swojego szefa? Nie zdziwię się takim obrotem spraw.

Łajz lajf:

Bez nerwów, bez złudzeń:

Jedno piwko 2012 (feat. LJ Karwel):

sobota, 11 stycznia 2014

Dobre i polskie: Beneficjenci Splendoru


Pod koniec starego roku trafiłem na Onecie na wywiad z zupełnie dla mnie wtedy jeszcze anonimowym Marcinem Staniszewskim, założycielem zespołu Beneficjenci Splendoru. Sam projekt był dla mnie niewiele mniej anonimowy – miałem świadomość istnienia takiego tworu, lecz to wszystko. Lektura owego wywiadu, dotyczącego m.in. wydanego pod koniec października albumu Bóg, honor, Mam talent, okazała się na tyle ciekawa, iż skłoniła mnie do podjęcia kroków w celu poznania Beneficjentów.

I dobrze się stało, że BS poznałem dopiero teraz, tzn. po wydaniu tegoż, trzeciego już w dorobku grupy krążka. Wcześniej moje zdanie byłoby nieco odmienne, na tyle, że mógłbym nawet nie dać sobie szansy na przesłuchanie następnego wydawnictwa. Zarówno Trendywaty chłopiec (2009), jak i Tęczy wybielacz (2011) nie podeszły mi jakoś szczególnie i prócz pojedynczych utworów nie widzę za bardzo powodu, by wracać do tych płyt.

Co innego z najświeższą BHMT. Nie skreślam co prawda poprzednich dokonań Staniszewskiego i jego świty pod kątem ukazania potencjału warszawskiego składu, fakty są jednak takie, że Bóg... to zdecydowanie poziom wyżej. Celne, ironiczne teksty, będące przede wszystkim gorzkim spojrzeniem na Polskę, Polaków oraz rzeczywistość to popis błyskotliwego liryka stroniącego od grafomanii. W dodatku Staniszewski przerwał swoją karierę dziennikarską, skupiając się w pełni na produkcji, co słychać bardzo wyraźnie – warstwa muzyczna z pogranicza avant popu i elektroniki jest dużo bardziej odważna i, co najważniejsze, dopracowana.

Poniżej trzy przykłady do sprawdzenia, a ja czekam na więcej.

Polak mały:


Robinson CMOS:

Simlock:

niedziela, 5 stycznia 2014

10 utworów Dub FX-a, które musisz usłyszeć


Jeszcze świeży, bo wydany niewiele ponad miesiąc temu nowy krążek Dub FX-a o nazwie Theory Of Harmony skłonił mnie do takiego oto wpisu.

Muzykę kryjącego się pod wymienionym pseudonimem Benjamina Stanforda jeszcze w 2010 i 2011 r. katowałem niemiłosiernie, artysta ten był w absolutnej czołówce moich ulubieńców, lecz później kurz opadł na długo, bo aż na 2 lata, do momentu wydania właśnie teorii harmonii, przy okazji której chciałem przypomnieć sobie wcześniejszą część dyskografii. Nie czuję już tych samych emocji co kiedyś, ale nie zapomniałem, co tak bardzo uwielbiałem. Przy okazji z nowej płyty również coś się znalazło. Miłego słuchania.

Z albumu Live In The Street (2007):

Step On My Trip (Live in Brighton):

Rude Boy (Live in Manchester):

trylogia Hip Hop [Hip Hop – Part 1 (Live in Manchester) (feat. Chunky) + Hip Hop – Part 2 + Hip Hop – Part 3 (feat. Plan C)]:


Z albumu Everythinks A Ripple (2009):

Society Gates:

Fly With Me:

Sooth Your Pain:

Love Me Or Not:

Flow (feat. Mr. Woodnote & Flower Fairy):


Z albumu Theory Of Harmony (2013):

Run (feat. Eva Lazarus):

Light Me On Fire (feat. MC Xander):


A na koniec obowiązkowy bonus, czyli trio z CAde'em i Pete'em Phillym.

Dub FX, CAde & Pete Philly  Supernova Pilot (Rooftop Live):

sobota, 4 stycznia 2014

PODSUMOWANIE ROKU: 20 najlepszych wykonawców poznanych w 2013 r. (miejsca 5.-1.)


Zamuliłem z wrzuceniem ostatniej części rankingu, ale operacja 'Sylwester' srogo mnie pochłonęła.

Dla przypomnienia:
Młody (rocznik 1992) i bardzo uzdolniony polski producent. O jego istnieniu dowiedziałem się dokładnie 1 września 2012 r., kiedy to sieć obiegł mający się znaleźć na kompilacji SWAG Jak Skurwysyn Mixtape kawałek Bisza Painstream wyprodukowany właśnie przez Lenzy'ego. Polski internet zachwycił się ‘swagiem made in PL’, ja również – mój Last.fm mówi, że Painstreamu słuchałem wtedy przez 3,5 godziny bez kilkunastu minut, co dało ok. 70 odtworzeń. Pewnego dnia tchnęło mnie, by zapoznać się bliżej z twórczością omawianego tu producenta. Nie wiem, ile gość spędzał za młodu i nadal spędza czasu na nauce tworzenia muzyki, ale da się wywnioskować na podstawie jego portfolio, że jest pojętnym uczniem. Nie mogę się na dziwić, jak gość swobodnie porusza się po hip-hopie i elektronice, włączając w to house, trance i garage.

Bisz – Painstream (prod. Lenzy):

Trancephorma – Hiding (Patrick Lenzy Remix):

'Some Projects: 2012' vol. 1:

Deys – Nas się naucz (feat. Lou) (prod. Lenzy):


4. P.A.F.F.
To też Polak. A przy okazji prawdziwy wonderkid muzyki elektronicznej. Potrafi niemalże wszystko. Jeszcze do niedawna używający dwóch pseudonimów (prócz obecnego jeszcze Paff Bangerski, by rozróżnić produkcje hip-hopowe i elektroniczne), teraz zaś jego jeden szyld powinien być już tylko coraz wyżej notowany. Przygarnięty przez Steve'a Aokiego do jego wytwórni Dim Mak Records (co powinno robić wrażenie), współpracował już nawet ze składem Major Lazer, z którym dodatkowo wkrótce oficjalnie wypuszcza wspólny remix kawałka Stampede (Dimitri Vegas & Like Mike vs DVBBS & Borgeous). Dodajmy jeszcze wyprodukowanie Tedemu niesamowitego remix albumu Paffistotedes. Rozpoczęty niedawno rok powinien być dla P.A.F.F.-a przełomowy, a sam Paweł Kasperski powinien stać się jednym z naszych towarów eksportowych. Wypada trzymać kciuki.

King Kong:

Major Lazer – Jet Blue Jet (feat. Leftside, GTA, Razz & Biggy) (P.A.F.F. Remix):

Paff Bangerski x Tede – Merctedes S600:

Rihanna – Diamonds (P.A.F.F. Remix):


3. Nekromantix
Tuż za podium na liście najlepszych trencztownowych koncertów 2013 r., zaś tu już udało się stanąć na pudle.

Gargoyles Over Copenhagen:

Ghoulina:

Nice Day For Resurrection:

Subcultural Girl:


2. Vitalic
Francuski mistrz muzyki elektronicznej zgarnął już na Trencztownie statuetkę za najlepszy koncert 2013 r., a teraz dołożył do tego drugi stopień podium jako wicenajlepszy wykonawca. Cała ta lawina ruszyła w momencie, gdy usłyszałem Staminę. Mógłbym postawić odważną tezę, iż był to mój ulubiony kawałek minionego roku.

Stamina:

My Friend Dario:

Poney Part 1:

Vigipirate:


1. Dwa Sławy
Bezapelacyjnie. Żadnych wątpliwości.
Mój obecny nr 1 w polskim rapie. Niepodrabialne postacie, które jak nikt inny ubarwiają tę smutną jak pizda polską rap scenę. Rado i Astek swoim niezwykle inteligentnym i błyskotliwym humorem, naturalną lekkością, celnością wersów, pomysłami na utwory i tonami najlepszych w kraju hashtagów czynią mnie wręcz bezbronnym, a jednocześnie sprawiają, że czuję się autentycznie szczęśliwy, słuchając ich. I jak tu teraz nie ubolewać nad faktem, iż jednym z synonimów Sławów jest wciąż brak docenienia? To się przecież w głowie nie mieści.

Utwory utworami, lecz najsampierw warto zapoznać się z kultowym wywiadem dla Plener TV:

A teraz już można zająć się resztą:
Absztyfikanci.ds:

Nie wiem, nie orientuję się:

Polskie Karate  W 3 dupy (feat. Dwa Sławy):

Dorota Gardias: