środa, 11 grudnia 2013

Radikal Guru + Mistrzostwa Świata DJ-ów = przepis na udany weekend w Krakowie


Weekend w Krakowie muszę uznać za świetnie spędzony. Trzy dni, dwie bardzo udane imprezy oraz przywieziony duży bagaż emocji.

Radikal Guru 'Subconscious' Release Party (Kawiarnia Naukowa, 6.12.2013)


Radikal Guru pozamiatał, sprawdzone info.

Mocno skupiony żył graniem swojego setu jak mało kto, tak jakby miał grać ostatnią imprezę w życiu. Nieustannie się wyginał, skrupulatnie trzymając pieczę nad swoim aktem i dbając o każdy najmniejszy detal, podczas burz oklasków zaś sprawiał wrażenie skromnego, trochę wręcz speszonego faceta. Cały Radikal.

Sam set, ponad 1,5-godzinny, potrafił wprawić człowieka w trans. Materiał z nowego krążka wypadł na żywo rewelacyjnie, nie zabrakło też wszelakich, dobrze już znanych staroci, a całość gospodarz perfekcyjnie ze sobą zmiksował.

Był jednak jeden minus.

"Wybacz, stary, płyta się słabo sprzedaje, frekwencja na koncertach również nie za ciekawa... stać mnie tylko na to, byś pośpiewał kilka minut, parę razy mnie shailował i coś krzyknął do publiki. A, i najlepiej stój do niej bokiem, bo jak będziesz stać przodem, to nie wyrobię w kosztach" – mam wrażenie, że mniej więcej takie słowa musiał przed występem wypowiedzieć RG w stronę Echo Ranksa, który występował z nim w duecie, gdyż obecność tego drugiego wydawała się jakimś grubym – w przenośni i dosłownie, z racji jego tuszy – nieporozumieniem. Po co typ w ogóle przyjechał z Radikalem, skoro przez większość czasu bezsensownie stał w miejscu, jedynie delikatnie ruszając swoim cielskiem? Nie zaśpiewał nawet kawałka Warning!, w którym się wokalnie udziela na albumie! Zresztą jebać to, przybysz z Wysp był tylko pionkiem nieobowiązkowym dodatkiem.

Przy okazji muszę przyznać, że Kawiarnia Naukowa okazała się odpowiednim i bardzo klimatycznym miejscem na duby. Z chęcią tam kiedyś powrócę. Może przy okazji którejś edycji Dub Temple?


Reebok Mistrzostwa Świata DJ-ów IDA 2013 (Kijów.Centrum, 7.12.2013)


Pod taką właśnie nazwą kolejny wieczór w grodzie Kraka zwiastował nowe, mocne wrażenia. Cieszyłem się na myśl o tej imprezie już kilka tygodni przed, zarazem jednak miałem poczucie żalu, iż wydarzenie to musi odbywać się akurat w ten dzień. Pokrywało mi się ono z live actem Vitalica w Warszawie, który mógł być powtórką chyba najlepszego koncertu, jaki zaliczyłem w tym roku, a który początkowo anonsowany był na tydzień później, dopiero z czasem data została oficjalnie zmieniona. Tej straty nie mogę odżałować. Za drobne pocieszenie przyjmuję fakt, że druga kolidująca z IDĄ impreza, na którą bardzo chciałem tego dnia iść – Hucci, również w Krakowie – została odwołana.

Odłóżmy jednak żal na bok, gdyż wstąpienie na Mistrzostwa było pomysłem godnym pochwały. Poziom imprezy oceniam na dość wysoki, choć jestem ciekaw, jak wypadł w porównaniu do wcześniejszych lat. W kategorii show absolutnie zasłużenie tytuł obroniło polskie duo Steve Nash & DJ Funktion, w kategorii technical również wygrał zeszłoroczny mistrz, pochodzący z Kanady DJ Vekked, zaś dopiero 4. miejsce zajął mój i nie tylko mój (takich opinii słyszałem aż nadto) faworyt, Japończyk DJ Shota, którego tak niska pozycja może wydawać się szokiem. Mam nadzieję, że wkrótce będą wrzucone nagrania video z imprezy, to sobie obejrzę jego show w trzech odsłonach, bo to właśnie Shota zdecydowanie najbardziej zapadł mi w pamięci. No właśnie, napisałem o show – może właśnie w tej kategorii bardziej by się sprawdził i ugrał coś więcej? Bardzo możliwe.

Uczestnicy konkursów zdecydowanie pomyśleli o mnie i stawiali na pełną różnorodność gatunkową – od hip-hopu i trapu poprzez reggae, funk, power metal rock, kończąc na trip-hopie, drum’n’bassie, dubstepie i inszej elektronice.

Z ciekawostek: po raz pierwszy w historii imprezy wystąpiła kobieta. A nawet dwie. Pierwsza z nich, DJ KCL z Danii, zapamiętana zostanie też dlatego, że podczas jej występu siadł gramofon. No po tym zdarzeniu to już musiała być na ustach wszystkich. Dziwnym zjawiskiem był Niemiec Arkaei, który ewidentnie pomylił imprezy i trafił na IDĘ zamiast na odbywające się w najbliższą sobotę w Poznaniu VI Mistrzostwa Polski Beatmakerów. Typ po prostu wystukał cały utwór na Pushu i fajrant. Z różnych smaczków zapamiętałem także m.in. cuty po polsku w secie jednego z zagranicznych gości (Francuza DJ Skillza) oraz salwę śmiechu, gdy jeden z polskich zawodników zarzucił cutem z Kapitana Bomby („Nadajemy sygnał ChWDP alfabetem Downa”). Propsy, szkoda, że nie było ich więcej.

Prócz zawodów były jeszcze koncerty i showcase’y. Krótkie, bo będące przerywnikami. Sokół i Marysia Starosta wypadli ok (choć Sokół parę razy walnął się w tekście, np. w kawałku Każdym ponad każdym, który z powodu pomyłki przerwał i już nie dokończył, a szkoda), Sztigar Bonko na żywo bez erekcji: 1) nie brzmi tak dobrze i podobnie do B Reala jak w studiu, 2) trudno się rozumie jego nawijkę na żywo; Modulators dali całkiem fajny popis, na showcase'ach DJ-a Nelsona i DJ-a Switcha się nie skupiłem, potrzebując chwili wytchnienia.

A za rok tam wracam. Nie mogę inaczej.

2 komentarze:

  1. Potwierdzam, Echo Ranks to jakaś pomyłka, ale set Radikala bezbłędny, uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. aaa i jeszcze jedno, poniżej nagranie z Kawiarnii:
    http://www.youtube.com/watch?v=eIx870bwTTA

    OdpowiedzUsuń