sobota, 14 grudnia 2013

Dzisiejszy wieczór niespodziewanie bezkoncertowy. Nie tak miało być!


Dobra, o czwartkowym secie The Jillionaire'a i Walshy Fire'a napiszę jutro. Dziś luźno o czym innym.

Wydawało się, że nie ma opcji, bym dzisiejszego wieczoru gdzieś nie poszedł. Tyle przecież było możliwości.

Mistrzostwa Polski Beatmakerów. Już w zeszłym roku przymierzałem się na tę imprezę, jednak ostatecznie się nie zdecydowałem. Bo daleki Poznań, bo bardzo długa podróż, bo beznadziejny powrót związany właściwie z koniecznością znalezienia sobie noclegu. W tym roku powyższe argumenty również wzięły górę, ale kiedyś  tam w końcu pojadę. Nie widzę tego inaczej.

KęKę. Chciałem też zobaczyć tego jedynego w swoim rodzaju zawodnika. W Mega Clubie, więc miałbym blisko. Problemem była reszta składu imprezy PROSTO Koncertowo, która pozostawiała dla mnie sporo do życzenia (Solar/Białas, PMM i przede wszystkim KaeN – NAJGORSZY Z NAJGORSZYCH). Wyłączę z tej listy VNM-a, bo on jest mi obojętny, raz go już na żywo widziałem i kolejny raz absolutnie nie muszę. No ale za samego Kędziora nie dam 35 zł, niejedna lepsza okazja się jeszcze napatoczy.

Another Pink Floyd. W kalendarzu miałem również koncert owego całkiem niezłego tribute bandu, grającego raz kolejny w mojej ukochanej Leśniczówce, mającej u mnie dożywotni props. Nie spodziewałem się jednak, iż bilet w przedsprzedaży to wydatek 30 zł, a w dniu koncertu 40 zł, no i też nie chciało mi się potwierdzać przypuszczeń, że może już nie być wejściówek. Poniekąd analogiczna sytuacja do powyższej – APF też już widziałem i za wszelką cenę drugi raz nie muszę.

Jelonek. O nim, grającym w zabrzańskim Wiatraku, przypomniałem sobie na końcu. Nie miałem klimatu, mimo że koncerty Jelonka to dla mnie zawsze niesamowite przeżycie, a i sam zespół jest w mojej czołówce polskich wykonawców. Może następnym razem.

Pierdolę to, idę wcześniej spać. Może przynajmniej się w końcu wyśpię.

0 komentarze:

Prześlij komentarz