poniedziałek, 30 grudnia 2013

PODSUMOWANIE ROKU: 20 najlepszych wykonawców poznanych w 2013 r. (miejsca 10.-6.)


Trzecia część podsumowania. Pierwszą dziesiątkę uważam za otwartą!

Po pierwszą kliknij TUTAJ, a po drugą TUTAJ.

10. Wilkinson
Czołową dychę otwiera Mark Wilkinson ze swoimi drumowymi petardami. Ogromna szkoda, ze musiał odwołać swój występ na Let It Roll w Zabrzu.

Take You Higher:

Afterglow:

Half Light (feat. Tom Cane):


9. Gentleman’s Dub Club

Fire:

High Grade:

Tough At The Top (feat. P Money):


8. Fuck Buttons

Surf Solar:

Brainfreeze:

The Red Wing:


7. Cira
Co za flow, co za teksty, co za technika! Gdyby nie Rasmentalism z krążkiem Za młodzi na Heroda, no, może jeszcze gdyby nie Tede ze swoim Elliminati, to Plastikowy kosmos Ciry uznałbym za album roku w polskim hip-hopie. Ostatnie miejsce na podium niby też jest nobilitujące, szkoda tylko, że tak mało osób dostrzega wybitność tegoż krążka, jak i jego autora. Bo czy fejm mu się zgadza? Nie sądzę.

Polska ulewa:

To tu, to tu (feat. Chwi'la):

Sz cz:


6. Catz ‘N Dogz
Na zdjęciu panowie, którzy bardziej znani są poza granicami kraju. Tam też nieporównywalnie częściej grają, więc trafienie na ich koncert w Polsce można uznać za szczęśliwy los. Ważne jednak, że doceniani, bo w przypadku Catz ‘N Dogz mówimy o światowej klasy house’ie.

Sunset In The East (feat. dOP) (The Nature Boys' Edit):

2:

Professor Nice Love:

Decydujące rozstrzygnięcia już jutro!

niedziela, 29 grudnia 2013

PODSUMOWANIE ROKU: 20 najlepszych wykonawców poznanych w 2013 r. (miejsca 15.-11.)


Druga część podsumowania, po pierwszą kliknij TUTAJ.

15. Kiro Rox
Owe Ready To Fall już mi się co prawda przejadło, lecz nie jest tak z trzema innymi sztosami:

Fire:

Genua:

Faithful:



Athena:

Oxygen (feat. Zyme):


13. Szops
Sądziłem i mocno wierzyłem, że dzięki Dobremużyciu Szops będzie się systematycznie piąć, a wkrótce zaatakuje czołówkę polskich producentów. Nic z tego – 23 października ogłosił on zakończenie działalności muzycznej. Znalazłem w sieci informację, że podobno już przed wydaniem krążka zostało powiedziane, że taki dzień wkrótce nastąpi. Zaraz potem uświadomiłem sobie wymowność ostatniego tracku na płycie, zatytułowanego The End?.

Koniec naszego świata (feat. Bisz):

Endorfiny (feat. VNM):

The End?:


12. Loadstar
Duet drum'n'bassowy, który zdobył mnie płytą Future Perfect. Gdy znajomi prosili mnie o polecenie dobrego drumowego albumu, to bez wahania wskazywałem tenże.

Warrior (feat. Jakes):

Refuse To Love:

Memories:


11. Hucci
Przywilej bycia na zdjęciu w tym wpisie otrzymał drugi na liście trapmaster – 17-letni szczyl, którego talent przechodzi ludzkie pojecie. O wielu produkcjach Hucciego można powiedzieć, że to nie jest po prostu trap, tylko jakiś trap 2.0. O tegorocznej EP-ce Rose Gold zrobiło się dość głośno, a o jej autorze powinno być jeszcze głośniej.

Mafia:

Lullaby:

Prism:

Jutro wieczorem część trzecia.

sobota, 28 grudnia 2013

PODSUMOWANIE ROKU: 20 najlepszych wykonawców poznanych w 2013 r. (miejsca 20.-16.)


To już ostatnie podsumowanie 2013 r. na Trencztownie. Najtrudniejsze, ale sprawiające najwięcej frajdy.

Dla przypomnienia – wchodzący na tę listę wykonawcy to tacy, których mogłem znać przed tym rokiem z jednego czy dwóch kawałków. Mogłem znać nawet więcej, lecz nie kojarzyłem lub nie miałem świadomości autorstwa.

Wróciłem do 20 pozycji rankingowych z podobnego powodu co przy układaniu listy albumów i koncertów – niedomiar pozytywnych bohaterów do koniecznego wyróżnienia. Podział będzie zatem czteroczęściowy (4x5), tak jak w 2011 r. Przy okazji też powróciły opisy poszczególnych artystów.

20. Criminal Tango
Niezwykle melodyjna i żywiołowa mieszanka punk rocka, rock’n’rolla i swingu ze szczyptą rockabilly (...) utrzymana w klimacie powojennej, bikiniarskiej Warszawy z lat 50. CT usłyszałem po raz pierwszy w Krakowie, gdy byli jednym z supportów Nekromantix. Skutecznie dali się zapamiętać, więc po powrocie sprawdziłem, czy w wersji studyjnej są równie przyjemni w odbiorze. Owszem, są.

Kryminalne tango:

Vinyl:

Ferajna Grubego:


19. Kabanos

Buraki:

Klocki:

Chmurki:


18. Sinjin Hawke

Crystal Dust:

Shadows:

Like That:


17. PRO8L3M
Bardzo dobry i przyswajalny uliczny rap w wykonaniu Oskara i DJ-a Steeza, tworzących klasyczny duet MC-producent. Ten pierwszy może momentami razić swoim flow, ale potem to uczucie zanika. Ten drugi razić już nie może, albowiem wykonuje kosmiczną robotę.

Tiramisu:

Dwa trzynaście:

Kickdown:


16. Animals As Leaders
Jako ostatni w pierwszej części uplasowali się widniejący na fotografii prawdziwi metalowi eksperymentatorzy. Nigdy nie wiesz, co się za chwilę wydarzy podczas ich progresywnej, instrumentalnej jazdy.

An Infinite Regression:

Somnarium:

Do Not Go Gently:

Na dziś to tyle, jutro wieczorem część druga.

piątek, 27 grudnia 2013

PODSUMOWANIE ROKU: 50 ulubionych albumów w 2013 r.

Czas na drugie z kolei podsumowanie.

Moje ulubione albumy w 2013 r. Ulubione, lecz nie zawsze najczęściej słuchane i niekoniecznie najlepsze, jakich słuchałem w ostatnich 12 miesiącach.

Co do wielkości listy, w tym roku zastała mnie sytuacja odwrotna – zamiast 100 tytułów spis zawiera 50, gdyż nie uzbierało się aż tyle wydawnictw, które mógłbym bez obaw wyróżnić. Rzeknę więc, iż przedstawiona pięćdziesiątka jest tym bardziej mocna i elitarna.

Co ciekawe, z zeszłorocznej listy ostały się zaledwie dwa (!) albumy: Enter Shikari A Flash Flood Of Colour oraz Flume Flume, co nawet przy obcięciu limitu miejsc o połowę jest już dla mnie samego dość zaskakujące.

araabMUZIK – For Professional Use Only
Bracia Figo Fagot – Eleganckie chłopaki
Catz 'N Dogz – Stars Of Zoo
Cira – Plastikowy kosmos
Colt Headed Dog – Niezawiniona rzeź młodzi polskiej i narodu polskiego
Criminal Tango – W granicach rozsądku
Czarny HiFi – Niedopowiedzenia
Datsik – Let It Burn LP
DJ Czarny/Tas – Time To Build
Dwa Sławy – Muzyka kozacka
Dwa Sławy – Nieśmiertelna nawijka dwusławowa
Dwa Sławy – Nie wiem, nie orientuję się
Eminem – Recovery
Eminem – The Marshall Mathers LP 2
Enter Shikari – A Flash Flood Of Colour
Flume – Flume
Flux Pavilion – Blow The Roof
Gemini – Mercury EP
Gentleman's Dub Club – Members Only EP
Gentleman's Dub Club – Open Your Eyes
Hadouken! – Every Weekend
Hucci – Rose Gold
Jay-Z & Kanye West – Watch The Throne
Junes – To-nie-tak [maxi singiel]
Kabanos – Flaki z olejem
Kabanos – Kiełbie we łbie
Kanye West – Yeezus
KęKę – Takie rzeczy
Kixnare – Red
Lao Che – Soundtrack
Loadstar – Future Perfect
Major Lazer – Free The Universe
Nekromantix – Return Of The Loving Dead
Omega – 6: Nem tudom a neved
Paff Bangerski x Tede – Paffistotedes
Plusk – Plusk
PRO8L3M – C30-C39 EP
Rasmentalism – Za młodzi na Heroda
Sinjin Hawke – The Lights EP
Skorup – Etos kowboja
Skorup – Droga watażki
Skorup – Pieśń Wajdeloty
Szops – Goodlife
Tede – Elliminati
The Abstinents – Holicy
Vitalic – Ok Cowboy
Vitalic – Rave Age
Wilkinson – Lazers Not Included
Wu-Hae – Merry crisis and a happy new fear!
Zjawin – Wszystko jedno

PS Jutro wjeżdża pierwsza część zestawienia 20 najlepszych wykonawców poznanych  przeze mnie w 2013 r.

środa, 25 grudnia 2013

PODSUMOWANIE ROKU: Najlepsze koncerty 2013 r.


Czas podsumowań! Wszak zbliża się koniec roku.

Na pierwszy ogień idzie te dotyczące koncertów. 2013 nie był dla mnie pod tym względem tak obfity i hojny jak ubiegły rok, i nie chodzi mi tylko o samą liczbę (spadek z ok. 170 do ok. 140, co jednak nadal pozostaje liczbą solidną) – suma wrażeń była bez dwóch zdań skromniejsza, choć mijające 12 miesięcy zaczęło się z wysokiego C. Flume, Dubioza Kolektiv i Enter Shikari w ramach trzech pierwszych imprez? Wymarzony początek roku i zapowiedź czegoś niebywałego. Z pozoru.

W zeszłym roku zrobiłem podział na koncerty sensu stricto oraz imprezy klubowe/DJ sety. W tym takie rozróżnienie okazało się niemożliwe, proporcje okazały się zbyt rozchwiane.

Wybrałem 22 występy, które wyjątkowo zapamiętałem i zapamiętam oraz które wzbudziły we mnie nieporównywalnie więcej emocji niż reszta. W ramach ciekawostek: pierwsza czwórka ułożyła się automatycznie, bez żadnych wątpliwości, rozmyślanie nad kolejnością dotyczyło dopiero pozostałych pozycji.

No a król mógł być tylko jeden.

1. Vitalic live (Rave Age Tour @ 1500 m2 do wynajęcia, Warszawa, 1.03)
2. Royal Republic (Ursynalia 2013 @ Kampus SGGW, Warszawa, 2.06)
3. Enter Shikari (Proxima, Warszawa, 19.01)
4. Nekromantix (Necroparty no.4 @ Rotunda, Kraków, 19.09)
5. Major Lazer (Palladium, Warszawa, 15.05)
6. De La Soul (Burn In Snow 2013 @ Skrzyczne, Szczyrk, 9.02)
7. Florence + The Machine (Coke Live Music Festival 2013 @ Lotnisko – Muzeum Lotnictwa, Kraków, 10.08)
8. Fuck Buttons (After Tauron Nowa Muzyka Festiwal 2013 @ Jazz Club Hipnoza, Katowice, 30.09)
9. Dwa Sławy (Żaczek, Kraków, 21.06)
10. Catz 'N Dogz (Burn In Snow 2013 @ Skrzyczne, Szczyrk, 8.02)
11. Katy B (Coke Live Music Festival 2013 @ Lotnisko – Muzeum Lotnictwa, Kraków, 10.08)
12. Jon Hopkins (Tauron Nowa Muzyka Festival 2013 @ Dolina Trzech Stawów, Katowice, 23.08)
13. DJ Czarny & Tas (SWAG SHOW Silesia 2013 After Party @ Mega Club, Katowice, 6.04)
14. Moderat (Tauron Nowa Muzyka Festival 2013 @ Dolina Trzech Stawów, Katowice, 24.08)
15. Finntroll (Blodsvept Over Europe Tour 2013 @ Kwadrat, Kraków, 12.09)
16. Flume (Warsaw Winter Music Festival Launch Party By Urban Heroes @ Soho Factory, Warszawa, 12.01)
17. Radikal Guru feat. Echo Ranks (Subconscious Tour 2013 @ Kawiarnia Naukowa, Kraków, 6.12)
18. Dubioza Kolektiv (XXI Finał WOŚP w Częstochowie @ Plac Biegańskiego, Częstochowa, 13.01)
19. Bracia Figo Fagot (Mega Club, Katowice, 10.10)
20. Zan Lyons (After Tauron Nowa Muzyka Festiwal 2013 @ Jazz Club Hipnoza, Katowice, 30.09)
21. 2sty (SWAG SHOW Silesia 2013 After Party @ Mega Club, Katowice, 6.04)
22. Congo Natty meets Tenor Fly (One Love Sound Fest 2013 @ Hala Stulecia, Wrocław, 23.11)

Do końca roku wypatrujcie jeszcze minimum dwóch rankingów (najlepszych wykonawców poznanych w 2013 r. oraz ulubionych albumów w 2013 r.), może przeleję na papier jeszcze jeden dodatkowy. Bądźcie w pogotowiu!

niedziela, 15 grudnia 2013

Porażająca dwubiegunowość Major Lazer DJ setu [The Jillionaire & Walshy Fire (Major Lazer DJ Set) (Mega Club, Katowice, 12.12.2013)]

Pisałem, że może być szansa, iż obecność drugiego majorlazerowego DJ-a zrobi jakąś różnicę. Zrobiła.

Jak to dobrze, że Majora Lazera przyjechało reprezentować tym razem dwóch przedstawicieli. Dawało to nadzieję, że nie dojdzie do katastrofy, choć ta i tak wisiała w powietrzu. Wisiała, gdyż zaczął The Jillionaire, który pokazał się z jeszcze gorszej strony niż w lutym w Krakowie. Zdecydowana większość jego setu była monotonna, oparta na trapach i moombahtrapach i ogólnie mało majorlazerowa. Dopiero Walshy Fire uratował sytuację, przede wszystkim grając utwory swojego składu w oryginalnych wersjach, a nie w tych jebanych trapowych remixach, których można już mieć po dziurki w nosie. Od momentu jego wejścia zaczęła się prawdziwa i pożądana impreza z całą masą grubych tune’ów. Chwała mu za to. Moje osobiste propsy za lazerowy remix Differentology Bunjiego Garlina oraz przesztos, którego wcześniej nie znałem:


Bolesna prawda jest taka: Major Lazer = Diplo, dlatego liczę na to, że nie przyjdzie mi długo czekać, aż cały skład zawita znowu do Polski. W razie możliwości pójdę na pewno. Jeśli przyjedzie tylko ta dwójka, co w czwartek odwiedziła Mega Club, to co najwyżej się zastanowię w wypadku, gdy będą grali w moim mieście lub bliskiej okolicy. Jeśli poza – z czystym sumieniem sobie odpuszczę. Jeśli przyjedzie sam The Jillionaire, nawet mając grać pod moim blokiem – wzruszę jedynie pogardliwie ramionami.

Póki co więc:
– Major Lazer @ Heineken Open'er Festival 2012, Gdynia, 5.07.2012) – 11/10,
– The Jillionaire (Major Lazer DJ Set) @ Forty Kleparz, Kraków, 16.02.2013 – 3/10,
– Major Lazer @ Palladium, Warszawa, 15.05.2013) – 9/10,
– The Jillionaire & Walshy Fire (Major Lazer DJ Set) @ Mega Club, Katowice, 12.12.2013 – 5+/10.

5+/10, na co składa się 2 dla Jilla i 9 dla Walshy'ego. Dlatego temu pierwszemu już podziękujemy.

sobota, 14 grudnia 2013

Dzisiejszy wieczór niespodziewanie bezkoncertowy. Nie tak miało być!


Dobra, o czwartkowym secie The Jillionaire'a i Walshy Fire'a napiszę jutro. Dziś luźno o czym innym.

Wydawało się, że nie ma opcji, bym dzisiejszego wieczoru gdzieś nie poszedł. Tyle przecież było możliwości.

Mistrzostwa Polski Beatmakerów. Już w zeszłym roku przymierzałem się na tę imprezę, jednak ostatecznie się nie zdecydowałem. Bo daleki Poznań, bo bardzo długa podróż, bo beznadziejny powrót związany właściwie z koniecznością znalezienia sobie noclegu. W tym roku powyższe argumenty również wzięły górę, ale kiedyś  tam w końcu pojadę. Nie widzę tego inaczej.

KęKę. Chciałem też zobaczyć tego jedynego w swoim rodzaju zawodnika. W Mega Clubie, więc miałbym blisko. Problemem była reszta składu imprezy PROSTO Koncertowo, która pozostawiała dla mnie sporo do życzenia (Solar/Białas, PMM i przede wszystkim KaeN – NAJGORSZY Z NAJGORSZYCH). Wyłączę z tej listy VNM-a, bo on jest mi obojętny, raz go już na żywo widziałem i kolejny raz absolutnie nie muszę. No ale za samego Kędziora nie dam 35 zł, niejedna lepsza okazja się jeszcze napatoczy.

Another Pink Floyd. W kalendarzu miałem również koncert owego całkiem niezłego tribute bandu, grającego raz kolejny w mojej ukochanej Leśniczówce, mającej u mnie dożywotni props. Nie spodziewałem się jednak, iż bilet w przedsprzedaży to wydatek 30 zł, a w dniu koncertu 40 zł, no i też nie chciało mi się potwierdzać przypuszczeń, że może już nie być wejściówek. Poniekąd analogiczna sytuacja do powyższej – APF też już widziałem i za wszelką cenę drugi raz nie muszę.

Jelonek. O nim, grającym w zabrzańskim Wiatraku, przypomniałem sobie na końcu. Nie miałem klimatu, mimo że koncerty Jelonka to dla mnie zawsze niesamowite przeżycie, a i sam zespół jest w mojej czołówce polskich wykonawców. Może następnym razem.

Pierdolę to, idę wcześniej spać. Może przynajmniej się w końcu wyśpię.

czwartek, 12 grudnia 2013

CO PRZEDE MNĄ: The Jillionaire & Walshy Fire (Major Lazer DJ Set) (Mega Club, Katowice, 12.12.2013)


Moje dotychczasowe doświadczenia związane z mejdża lejza na żywo można streścić tak: set z Diplem = hurwa pięknie, set bez Dipla = dno i tragedia. Koncert Major Lazer na zeszłorocznym Open'erze oraz ten parę miesięcy temu w Warszawie były znakomite (szczególnie ten pierwszy – Major Lazer > Open'er 2012), zaś set Jillionaire'a z lutego w Krakowie... szkoda gadać. Znajomy próbuje mnie przekonać, że skoro dziś z Jillem wystąpi Walshy Fire, to impreza będzie miała zupełnie inny wymiar, ja jednak wolę pozostać sceptyczny i nie spodziewać się za wiele. Na dobre mi to wyjdzie. A jeśli faktycznie będzie przeraźliwie słabo jak w Krakowie, to przynajmniej nie pożałuję, tak jak wtedy, wydanych pieniędzy, gdyż wygrałem wejściówkę, bitches.

No, to tak na rozgrzeweczkę:


środa, 11 grudnia 2013

Radikal Guru + Mistrzostwa Świata DJ-ów = przepis na udany weekend w Krakowie


Weekend w Krakowie muszę uznać za świetnie spędzony. Trzy dni, dwie bardzo udane imprezy oraz przywieziony duży bagaż emocji.

Radikal Guru 'Subconscious' Release Party (Kawiarnia Naukowa, 6.12.2013)


Radikal Guru pozamiatał, sprawdzone info.

Mocno skupiony żył graniem swojego setu jak mało kto, tak jakby miał grać ostatnią imprezę w życiu. Nieustannie się wyginał, skrupulatnie trzymając pieczę nad swoim aktem i dbając o każdy najmniejszy detal, podczas burz oklasków zaś sprawiał wrażenie skromnego, trochę wręcz speszonego faceta. Cały Radikal.

Sam set, ponad 1,5-godzinny, potrafił wprawić człowieka w trans. Materiał z nowego krążka wypadł na żywo rewelacyjnie, nie zabrakło też wszelakich, dobrze już znanych staroci, a całość gospodarz perfekcyjnie ze sobą zmiksował.

Był jednak jeden minus.

"Wybacz, stary, płyta się słabo sprzedaje, frekwencja na koncertach również nie za ciekawa... stać mnie tylko na to, byś pośpiewał kilka minut, parę razy mnie shailował i coś krzyknął do publiki. A, i najlepiej stój do niej bokiem, bo jak będziesz stać przodem, to nie wyrobię w kosztach" – mam wrażenie, że mniej więcej takie słowa musiał przed występem wypowiedzieć RG w stronę Echo Ranksa, który występował z nim w duecie, gdyż obecność tego drugiego wydawała się jakimś grubym – w przenośni i dosłownie, z racji jego tuszy – nieporozumieniem. Po co typ w ogóle przyjechał z Radikalem, skoro przez większość czasu bezsensownie stał w miejscu, jedynie delikatnie ruszając swoim cielskiem? Nie zaśpiewał nawet kawałka Warning!, w którym się wokalnie udziela na albumie! Zresztą jebać to, przybysz z Wysp był tylko pionkiem nieobowiązkowym dodatkiem.

Przy okazji muszę przyznać, że Kawiarnia Naukowa okazała się odpowiednim i bardzo klimatycznym miejscem na duby. Z chęcią tam kiedyś powrócę. Może przy okazji którejś edycji Dub Temple?


Reebok Mistrzostwa Świata DJ-ów IDA 2013 (Kijów.Centrum, 7.12.2013)


Pod taką właśnie nazwą kolejny wieczór w grodzie Kraka zwiastował nowe, mocne wrażenia. Cieszyłem się na myśl o tej imprezie już kilka tygodni przed, zarazem jednak miałem poczucie żalu, iż wydarzenie to musi odbywać się akurat w ten dzień. Pokrywało mi się ono z live actem Vitalica w Warszawie, który mógł być powtórką chyba najlepszego koncertu, jaki zaliczyłem w tym roku, a który początkowo anonsowany był na tydzień później, dopiero z czasem data została oficjalnie zmieniona. Tej straty nie mogę odżałować. Za drobne pocieszenie przyjmuję fakt, że druga kolidująca z IDĄ impreza, na którą bardzo chciałem tego dnia iść – Hucci, również w Krakowie – została odwołana.

Odłóżmy jednak żal na bok, gdyż wstąpienie na Mistrzostwa było pomysłem godnym pochwały. Poziom imprezy oceniam na dość wysoki, choć jestem ciekaw, jak wypadł w porównaniu do wcześniejszych lat. W kategorii show absolutnie zasłużenie tytuł obroniło polskie duo Steve Nash & DJ Funktion, w kategorii technical również wygrał zeszłoroczny mistrz, pochodzący z Kanady DJ Vekked, zaś dopiero 4. miejsce zajął mój i nie tylko mój (takich opinii słyszałem aż nadto) faworyt, Japończyk DJ Shota, którego tak niska pozycja może wydawać się szokiem. Mam nadzieję, że wkrótce będą wrzucone nagrania video z imprezy, to sobie obejrzę jego show w trzech odsłonach, bo to właśnie Shota zdecydowanie najbardziej zapadł mi w pamięci. No właśnie, napisałem o show – może właśnie w tej kategorii bardziej by się sprawdził i ugrał coś więcej? Bardzo możliwe.

Uczestnicy konkursów zdecydowanie pomyśleli o mnie i stawiali na pełną różnorodność gatunkową – od hip-hopu i trapu poprzez reggae, funk, power metal rock, kończąc na trip-hopie, drum’n’bassie, dubstepie i inszej elektronice.

Z ciekawostek: po raz pierwszy w historii imprezy wystąpiła kobieta. A nawet dwie. Pierwsza z nich, DJ KCL z Danii, zapamiętana zostanie też dlatego, że podczas jej występu siadł gramofon. No po tym zdarzeniu to już musiała być na ustach wszystkich. Dziwnym zjawiskiem był Niemiec Arkaei, który ewidentnie pomylił imprezy i trafił na IDĘ zamiast na odbywające się w najbliższą sobotę w Poznaniu VI Mistrzostwa Polski Beatmakerów. Typ po prostu wystukał cały utwór na Pushu i fajrant. Z różnych smaczków zapamiętałem także m.in. cuty po polsku w secie jednego z zagranicznych gości (Francuza DJ Skillza) oraz salwę śmiechu, gdy jeden z polskich zawodników zarzucił cutem z Kapitana Bomby („Nadajemy sygnał ChWDP alfabetem Downa”). Propsy, szkoda, że nie było ich więcej.

Prócz zawodów były jeszcze koncerty i showcase’y. Krótkie, bo będące przerywnikami. Sokół i Marysia Starosta wypadli ok (choć Sokół parę razy walnął się w tekście, np. w kawałku Każdym ponad każdym, który z powodu pomyłki przerwał i już nie dokończył, a szkoda), Sztigar Bonko na żywo bez erekcji: 1) nie brzmi tak dobrze i podobnie do B Reala jak w studiu, 2) trudno się rozumie jego nawijkę na żywo; Modulators dali całkiem fajny popis, na showcase'ach DJ-a Nelsona i DJ-a Switcha się nie skupiłem, potrzebując chwili wytchnienia.

A za rok tam wracam. Nie mogę inaczej.

piątek, 6 grudnia 2013

CO PRZEDE MNĄ: Radikal Guru 'Subconscious' Release Party (Kawiarnia Naukowa, Kraków, 6.12.2013)


Nie udało mi się wybrać na Radikala, gdy miałem go pod nosem (impreza w INQbatorze kolidowała z One Love), dziś za to nic już nie stanie na przeszkodzie, bym naszą dumę eksportową zobaczył w krakowskiej Kawiarni Naukowej.

Ciekaw jestem, jak na żywo wypadnie porcja wydanego w zeszłym miesiącu nowego materiału sygnowanego nazwą Subconscious. Guru wystąpi wespół z Echo Ranksem, który dograł się na album do całkiem niezłego kawałka Warning!; live act w duecie może wyjść na plus, a do tej pory widziałem RG jedynie solo.

Jednak nie samym Radikalem Guru impreza stoi. Rozgrzewka (Jaszol, Dub Therapist, Mack) i pogurowy after (Roommate, Jah Bass, Dubseed) będą, mam nadzieję, równie udane, choć oczywiście na całości nie będę. Dla wytrwałych, wedle rozpiski, między 6:00 a 7:00 b2b set bez podanego wykonawcy, a jedynie z uwagą kto żywy. Ciekawy motyw.

wtorek, 3 grudnia 2013

Wywiad ze Skorupem


Niecałe dwa miesiące temu zapowiadałem wywiad ze Skorupem. Koniec końców nie wrzuciłem wersji video, gdyż nie nadawała się do publicznego linczu zaprezentowania. Liczyłem się z taką możliwością (mój pierwszy w życiu wywiad), więc żal znikomy, ważne zaś, iż wszystkie błędy i zgrzyty wychwycone oraz wnioski skrupulatnie wyciągnięte.

Wersja pisemna ukazała się jeszcze w drugiej połowie listopada, w 4. numerze Reflektora, no ale jako że blog miał przerwę w dostawie prądu, to informuję was o tym dopiero dziś. Miłej lektury.

niedziela, 1 grudnia 2013

Niemożliwe, a jednak: wróciłem z One Love Sound Fest 2013 niezadowolony


Po rocznej przerwie pojechałem znów na One Love, czyli jeden z moich ulubionych festiwali, na który mogę jeździć dla samej atmosfery. O takie podejście jednak coraz mi łatwiej, gdyż ilość słuchanej przeze mnie jamajszczyzny od długiego czasu mieści się w granicach błędu statystycznego. Tak wyszło, no, jednak obecnie mało co kojarzy mi się z tą muzyką tak mocno jak odwiedzenie Hali Stulecia we Wrocławiu w drugiej połowie listopada. Z dotychczasowych trzech takich moich wojaży zawsze wracałem zadowolony, w tym roku zaś już nie – muszę uznać edycję 2013 za najsłabszą, w jakiej było mi dane uczestniczyć.

Nie porwali mnie Raggasonic, średnio porwali Misty In Roots, Masicka był tak słaby i nieudolny, że musiałem opuścić jego show z Equiknoxxem, Beenie Man okazał jakimś śmiesznym nieporozumieniem na tyle, że nie wytrzymałem chyba nawet 15 minut, a jedyne, co zapamiętam, to Congo Natty’ego z Tenorem Fly’em, którzy zrobili lepszą d’n’b-junglową wiksę niż ta, którą tydzień wcześniej miałem okazję przeżyć na drumach podczas imprezy Let It Roll Polska w Zabrzu przez kilka godzin. Na plus muszę zaliczyć też spędzone paręnaście lub więcej minut na The Heatwave (bo był już czas grupowego powrotu do Katowic), ale to niestety wszystko. Nie, na Gentlemanie nie byłem, widziałem go w 2010 r., kiedy moja zajawka na niego minęła bezpowrotnie. To już wszak nie czasy liceum, kiedy był dla mnie bogiem reggae.

Rozczarowanie to niewłaściwe słowo, bliżej mi do mówienia o tegorocznym feście jako o wypadku przy pracy. Mówienie o moim braku czucia klimatu imprezy byłoby tyleż nieprawdziwe, co niezrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, iż nieważne jaka muzyka, no po prostu, kurwa, musi mi się podobać. I CHUJ.

Za rok znowu pojadę, o ile nie będzie tak jak w dwatysiącedwunastym, kiedy nie czułem tej atmosfery festiwalowej, która towarzyszyła mi przez wcześniejsze lata oraz w bieżącym roku. Przez najbliższe 12 miesięcy pewnie nie pokocham nagle reggae, dancehallu i inszych jamajskich dźwięków tak jak kiedyś, ale to One Love. Jeden z moich ulubionych festiwali.