niedziela, 15 września 2013

RELACJA: Blodsvept Over Europe Tour 2013: Finntroll + Týr, Skálmöld (Kwadrat, Kraków, 12.09.2013)


Długo i niecierpliwie wyczekiwałem tego wydarzenia z racji na Finntrolla – zespół będący jednym z ważniejszych w mojej młodości oraz uwielbiany przeze mnie nieprzerwanie do dziś. Nawet jeśli moje podejście do muzyki oraz muzyczne gusta ukształtowałyby się przez lata tak, że miałbym dziś nie po drodze z muzyką Finów lub z ciężkimi brzmieniami w ogóle, to pewnie z samego ogromnego sentymentu i tak bym przyjechał do Krakowa.

Na imprezę przybyłem trochę spóźniony, przez co opuściłem cały koncert składu Skálmöld, za to nie ominęła mnie już ani chwila z gigu Týra. Co prawda nie zrobiło mi się mokro z wrażenia, ale bardzo mi się te trzy kwadranse grania podobały, a trzy single z nadchodzącego albumu Valkyrja: Blood Of Heroes, Mare Of My Night, Another Fallen Brother okazały się solidną zachętą do sprawdzenia tegoż wydawnictwa. Dobra, dobra, nie po jednak ruszałem się z Katowic...

Finntroll. Oficjalnie widziałem ich po raz drugi na żywo. Oficjalnie, bo czwartkowy koncert w pełni przeżyłem, zaś o pierwszym, który odbył się w ramach Heidenfestu 2011 (również w Krakowie), muszę prędzej powiedzieć, że na nim po prostu byłem. Jechałem na ów festiwal z 38- czy 39-stopniową gorączką, przez co ¾ imprezy przesiedziałem w klubie Studio półżywy na schodach (co nie przeszkodziło mi wejść do oka cyklonu pod sceną podczas Slaget vid Blodsälv). Może i nie był to najrozsądniejszy ruch, jaki w życiu poczyniłem, no ale przecież nie mogłem odpuścić moich ukochanych fińskich trolli. I Turisas.

Odpuścić nie mogłem i tym razem (po drodze był jeszcze jaworznicki Metalfest, ale to już zupełnie inna bajka), za co bardzo sobie dziękuję. 1,5 godziny występu było absolutnie wybitne i trudno fakt ten kwestionować. Trolle skupiły się oczywiście na graniu kawałków z wydanego w tym roku krążka Blodsvept, do którego wciąż próbuję się przyzwyczaić, lecz w setliście znalazło się także sporo miejsca na starsze – mniej lub bardziej klasyczne – numery. Znalazła się nawet chwila na odsapnięcie od folkmetalowej młócki, gdy mniej więcej w połowie tych owych 90 minut Virta, klawiszowiec będący członkiem zespołu jedynie podczas koncertów, zagrał Intro z płyty Midnattens widunder, które było naturalną zapowiedzią Svartberga.

Całość świetnie uzupełnił wokalista Vreth, który w przerwach między kawałkami okazał się po prostu równym gościem, tworzącym przyjazną atmosferę zabawy, dodatkowo szacunek dla niego za naukę języka polskiego („zajebiście, kurwa!”).

Jedyny mój osobisty minus jest taki, iż po raz kolejny okazało się, że mój ulubiony finntrollowy kawałek nieprzerwanie od 10 lat, wymieniony już we wpisie Slaget vid Blodsälv, na żywo wypada zwyczajnie przeciętnie, czego nie mogę przeboleć.

Przyznaję, byłem tak zafascynowany, że nie pomyślałem, by ogarnąć setlistę, więc mogę jedynie wskazać, co zagrane zostało na pewno: Blodsvept, Solsagan, Mordminnen, Ett folk förbannat, Slaget vid Blodsälv, En mäktig här, Intro, Svartberg, Trollhammaren, Nattfödd, Jaktens Tid, Under bergets rot oraz co jeszcze zostało prawdopodobnie zagrane: Nedgång, Skövlarens död, Skogsdotter, Häxbrygd, När Jättar Marschera.

0 komentarze:

Prześlij komentarz