piątek, 26 lipca 2013

Wystartował Audioriver. Beze mnie...


…choć to się nie miało zdarzyć. 

Mój wyjazd na ten płocki festiwal był pewny. Nawet w pojedynkę, bo im bliżej AR, tym coraz bardziej realne stawało się, że nikt ze znajomych nie pojedzie, a mnie niekoniecznie będzie się chciało szukać towarzystwa przez internet.

Parę dni temu przeliczyłem jednak swoje fundusze, przez co czarno na białym wyszło, że wybierając się na Audioriver i mając trochę innych koniecznych wydatków (w tym m.in. Woodstock), mój budżet nie udźwignie uczestnictwa w Coke Live Music Festivalu. Ten zaś był dla mnie priorytetem z powodu koncertu Florence + The Machine, który jest dla mnie wart więcej niż cały Audioriver i nie wyobrażałem sobie, żebym mógł przepuścić taką okazję. Zobaczenie Florence na żywo było od dawna w ścisłej czołówce moich koncertowych marzeń, które niespełnione, a będące na wyciągnięcie ręki, mogłoby mi się odbić długą i nieprzyjemną czkawką.

Ominięcie całej audioriverowej rzeszy wykonawców (na czele z Rudimentalem) jestem jakoś w stanie przeżyć, gdy uświadomię sobie, co wybrałem w zamian, nie mówiąc już o tym, że nawet nie przypuszczałem, iż przyjdzie mi zobaczyć LEGEN-KURWA-DALNY Wu-Tang Clan (i nieważne, że mamy rok 2013, a nie lata 90. ubiegłego stulecia), a i trudno mi nie cieszyć się również z powodu Katy B, na której występ w Polsce mocno liczyłem.

Oczywiście najlepiej byłoby pojechać i tu i tu, ale… takie czasy jeszcze nadejdą. Te wakacje pod względem festiwalowym okażą się dla mnie dużo uboższe niż zeszłoroczne, ale kolejne zaliczę z podwójną siłą. Może już wtedy nawet będę sławnym blogerem.

2 komentarze:

  1. No i tracisz możliwość spróbowania przepysznego piwa z Browaru Tumskiego, to ciemne miodowe i stout na długo zostaną w mojej pamięci. A swoją drogą zawsze można zrezygnować z brudu i ubóstwa czyt. z Woodstocku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z brudu i ubóstwa owszem, ale z występujących tam wykonawców nie zawsze!

      Usuń