niedziela, 14 lipca 2013

ALBUM: Kixnare - Red


2005: produkcja Najebawszy EP, 2013: Red LP. To oczywiście uproszczony proces ewolucji Kixnare'a, ale wiele pokazujący. Truskulowe konserwy pewnie pogodziły się już z faktem, iż Kix to tak na poważnie z tą zmianą klimatu i że odstawił na bok sample i Nowy Jork na rzecz elektroniki i wiecznie żywego Rolanda TR-808.

Red to drugie, po Digital Garden z 2010 r., solowe wydawnictwo zamieszkałego w Krakowie producenta. Oba nijak mają się do siebie, przez co mówienie o Czerwonym albumie jako o kontynuacji Cyfrowego ogrodu byłoby nadużyciem. O ile debiut w oczywisty sposób opierał się na hip-hopie, to na Red zostały tylko jego opary, tak jakby pierwszy krążek miał być jedynie przetarciem i bezbolesnym przejściem do tego, co się ma wydarzyć potem.

Może głupie, ale najbardziej trafne w stosunku do Red określenie to "elektronika przyjazna słuchaczowi" - lekka, spokojna i chilloutogenna, w klimatach beats, glitchu, zahaczająca gdzieniegdzie o brzmienia garage'owe (Goin Home, Q&A, No More), a nawet jungle'owe (Red Dream), pełna grubego basu, pociętych wokali i dźwięków osiemset ósemki, przywołującej ducha lat 80. i 90. Album ma w sobie coś przyciągającego i intrygującego, choć może i nie zaskoczy niczym nowym. Katalog labelu U Know Me Records systematycznie się rozrasta, a Red Kixnare'a to bodaj najmocniejsza pozycja wśród wszystkich tytułów. Sam autor zaś dzięki temu wydawnictwu przybliżył się do bycia naszym towarem eksportowym, bo o pewnym fenomenie tego rodzimego producenta świadczy chociażby odbiór singla Gucci Dough (nabite ponad 260 tys. wyświetleń w 5 miesięcy, 10. miejsce wśród najwyżej ocenianych downloadów na XLR8R.com), który błyskawicznie stał się hitem. Jestem cholernie ciekaw, co nas czeka na trzecim krążku.

PS Czerwony winyl i czerwona okładka są po prostu piękne:



0 komentarze:

Prześlij komentarz