środa, 31 lipca 2013

Queens Of The Stone Age na Open'erze - teraz już dokładniej wiem, co mnie, cholera, ominęło


Kilka dni temu znajoma powiedziała mi, że znajdę na YT zarejestrowany koncert Queens Of The Stone Age z odbywającego się całkiem niedawnego Heineken Open'er Festivalu. Chyba na złość mnie, bo festiwal ów musiałem sobie w tym roku odpuścić.

Obejrzałem dziś to to. Dźwięk co prawda brzmi w tym materiale kiepsko, ale reszta już bez zastrzeżeń, a i jak czytam w internecie opinie na temat tego koncertu, to mam wrażenie, że nie ma mowy o żadnych wadach psujących jego bezbłędność. Cała otoczka samego grania daje występowi parę punktów więcej, a setlista lepsza bodajby być nie mogła. Sam bym ciekawszej nie ułożył!

Mam gorącą nadzieję, iż ta niewykorzystana okazja do zobaczenia na żywo QOTSA nie była moją jedyną i ostatnią.


Setlista:
1. Feel Good Hit Of The Summer
2. You Think I Ain't Worth A Dollar, But I Feel Like A Millionaire
3. No One Knows
4. My God Is The Sun
5. Burn The Witch
6. Sick, Sick, Sick
7. First It Giveth
8. The Vampyre Of Time And Memory
9. If I Had A Tail
10. Little Sister
11. Make It Wit Chu
12. Smooth Sailing
13. I Appear Missing
14. I Think I Lost My Headache
15. Go With The Flow
16. A Song For The Dead

PS A pomyśleć, że poznałem ten zespół dzięki grze NHL 2003, w której soundtracku był kawałek No One Knows.

wtorek, 30 lipca 2013

ALBUM: The Abstinents - Holicy


Niestety przydarzyły mi się dwa dni obsuwy z tą notką, a szkoda, bo chciałem napisać recenzję przedpremierową, jako że Holików miałem w swych rękach już 6 dni temu, a tak to wyszła jedynie recka w dniu premiery.

**********

Po debiutanckiej EP-ce Punk Not Drunk spodziewałem się longplaya. Nic z tego. The Abstinents okazali się epkoholikami i pozostali przy wydawaniu szybko kończących się w odtwarzaczu krążków. W przypadku wydanych właśnie dzisiaj Holików nawet za szybko, gdyż materiał ten trwa ledwie 22 minuty (poprzedni prawie 28).

Ale i tyle wystarczy, by stwierdzić, że tyszanie zaliczyli krok do przodu pod względem kompozycji utworów. Co jeszcze istotne, a co było wiadome już od wielu miesięcy – tempo na drugiej płycie jest momentami nieco szybsze. Piąty bieg muzycy wrzucają jednak oszczędnie, przez co zabieg ów okazał się nie cechą przewodnią płyty, lecz jedynie jej urozmaiceniem, zresztą bardzo udanym.

Na pierwszym planie niezmiennie widnieje duet wokalno-saksofonowy Tic & Sosna. Warto zatrzymać się przy tym pierwszym, albowiem dobór numerów na krążek sprawił, że Tic-wokalista niebezpiecznie przeważa tu nad Ticem-autorem tekstów. Z siedmiu tracków 3 zawierają słowa zapożyczone od innych wykonawców (Orkiestra Na Zdrowie, Jacek Bieleński, Dżem), a pozostałe cztery to niewykorzystane pole do popisu dla głosu Abstynentów, którego liryka jest nazbyt oszczędna (pomińmy może intro z liczbą wyrazów mieszczącą się na palcach dwóch rąk) i daleko jej do poziomu z debiutu, co staje się pobocznym powodem tego, że to właśnie kawałki z tekstami nieautorskimi (Rana, Bielas oraz Dżem, o którym już pisałem na blogu) są tymi najlepszymi na EP-ce. Pobocznym, bo główny to ich wyselekcjonowanie i wykonanie.

Tu krok do przodu, tam krok do tyłu... Prosta matematyka, ale oczywiście nie zważając na nią, i tak trudno mi stwierdzić, które z dwóch obecnie wydawnictw The Abstinents w ogólnym rozrachunku postawiłbym wyżej. Mam przy tym nieodparte wrażenie, że razem połączone stworzyłyby solidny 50-minutowy długograj. Może więc czas o tym pomyśleć?

PS Poniżej jeszcze instrukcja pt.: "Jak obejść się z zestawem od Abstynentów":

sobota, 27 lipca 2013

'Get Lucky' najlepiej smakuje z winyla

Pewnie część z was ma już dość tego daftpunkowego przeboju, ale ja jeszcze nie. Co więcej, jego słuchanie nabrało dla mnie zupełnie nowego wymiaru.

Bo Get Lucky najlepiej smakuje z winyla.




piątek, 26 lipca 2013

Wystartował Audioriver. Beze mnie...


…choć to się nie miało zdarzyć. 

Mój wyjazd na ten płocki festiwal był pewny. Nawet w pojedynkę, bo im bliżej AR, tym coraz bardziej realne stawało się, że nikt ze znajomych nie pojedzie, a mnie niekoniecznie będzie się chciało szukać towarzystwa przez internet.

Parę dni temu przeliczyłem jednak swoje fundusze, przez co czarno na białym wyszło, że wybierając się na Audioriver i mając trochę innych koniecznych wydatków (w tym m.in. Woodstock), mój budżet nie udźwignie uczestnictwa w Coke Live Music Festivalu. Ten zaś był dla mnie priorytetem z powodu koncertu Florence + The Machine, który jest dla mnie wart więcej niż cały Audioriver i nie wyobrażałem sobie, żebym mógł przepuścić taką okazję. Zobaczenie Florence na żywo było od dawna w ścisłej czołówce moich koncertowych marzeń, które niespełnione, a będące na wyciągnięcie ręki, mogłoby mi się odbić długą i nieprzyjemną czkawką.

Ominięcie całej audioriverowej rzeszy wykonawców (na czele z Rudimentalem) jestem jakoś w stanie przeżyć, gdy uświadomię sobie, co wybrałem w zamian, nie mówiąc już o tym, że nawet nie przypuszczałem, iż przyjdzie mi zobaczyć LEGEN-KURWA-DALNY Wu-Tang Clan (i nieważne, że mamy rok 2013, a nie lata 90. ubiegłego stulecia), a i trudno mi nie cieszyć się również z powodu Katy B, na której występ w Polsce mocno liczyłem.

Oczywiście najlepiej byłoby pojechać i tu i tu, ale… takie czasy jeszcze nadejdą. Te wakacje pod względem festiwalowym okażą się dla mnie dużo uboższe niż zeszłoroczne, ale kolejne zaliczę z podwójną siłą. Może już wtedy nawet będę sławnym blogerem.

środa, 24 lipca 2013

Z cyklu "jak dobrze być blogerem muzycznym", czyli nowa EP-ka The Abstinents w moich rękach na 6 dni przed premierą


Trencztownowi daleko jeszcze do okazałego fejmu, lecz nie przeszkodziło mi to w otrzymaniu miłego prezentu.

Wyjąłem dziś ze skrzynki tajemniczą przesyłkę, którą okazała się nowa EP-ka The Abstinents Holicy. Faktycznie, miałem ją dostać, bo zostałem poproszony niedawno o podanie swojego adresu, tyle że jedna rzecz mi się nie zgadzała. Data. Spojrzałem w kalendarz, no i wyszło na to, że dostałem owe wydawnictwo na 6 (!) dni przed premierą. I to w dodatku nie w jednej, lecz dwóch sztukach w odmiennej kolorystyce. I nie na zasadzie "płyta za recenzję" lub "płyta za wpis" – takową i tak bym napisał, a EP-kę i tak bym kupił, ale skoro ją dostałem, a pieniądze z jej sprzedaży mają pomóc sfinansować leczenie Mariki, córki znajomych zespołu, to w ramach odwdzięczenia się wpłacę równowartość dwóch krążków na konto. Wyjdzie na to samo, lecz w postaci miłego gestu za miły gest, nie zaś zwykłej transakcji handlowej.

Jutro wezmę się za słuchanie Holików i pisanie recenzji, a dziś sobie jeszcze popatrzę na opakowanie, bo tak jak przypuszczałem – tyszanie znów pokusili się o wydanie swojej płyty w nietuzinkowej formie (opakowanie poprzedniej EP-ki Punk Not Drunk wyglądało zaś TAK).

niedziela, 21 lipca 2013

Jak Dubsknit mistrzowsko strollował Borgore'a i Miley Cyrus


A konkretnie ich wspólny utwór Decisions. Posłuchajcie najpierw oryginalnego wykonania (youtube'owy widget), a potem dubsknitowego remixu (soundcloudowy widget). Bawi mnie on za każdym razem.


sobota, 20 lipca 2013

10 moich ulubionych kawałków Kanyego Westa


Słuchanie przez ostatni tydzień Kanyego Westa w dużych ilościach podpowiedziało mi taki oto pomysł.

Istotna rzecz: przy układaniu listy nie uwzględniłem albumu Watch The Throne nagranego wspólnie z Jayem-Z. Brałem za to pod uwagę krążek 808s & Heartbreak, ale... to bez znaczenia. Jakikolwiek utwór z niego pochodzący miałby trudności z załapaniem się nawet do czołowej trzydziestki.

10. School Spirit


9. Champion

8. Stronger

7. Crack Music (feat. The Game)

6. Flashing Lights (feat. Dwele)

5. Drive Slow (feat. Paul Wall & GLC)

4. Power (feat. Dwele)

3. Black Skinhead


2. Homecoming (feat. Chris Martin)


1. Two Words (feat. Mos Def, Freeway & The Harlem Boys Choir)

środa, 17 lipca 2013

Lepszej reklamy funku chyba nigdzie nie znajdziecie, czyli WARTO: Daniel Drumz - Nightsessions At Seventh Floor


Przypomniałem sobie mix, który mogę słuchać bez przerwy i bodaj nigdy mi się nie znudzi. Genialna mieszanka funku i afrobeatu ładnie okraszona skreczami.

Prawdopodobnie to dzięki właśnie temu setowi pokochałem funk – nie tylko ten modern – całym sercem, poznałem rzeszę ciekawych wykonawców, a pobocznie też serię składanek Polish Funk.

29 utworów, wszystkie z placków. Są nawet dwa polskie motywy – rewelacyjne Za dużo chcesz Grupy ABC oraz nie gorsze, zamykające set Nie ma już nic na bis Krystyny Prońko

Całość wyszła w 2007 r. na CD w limitowanym nakładzie 500 egzemplarzy. Jak ja się cieszę, że kupiłem NASF w ciemno zaraz po wydaniu.


Tracklista:
Ch3vy – Blue Boogaloo
Whitefield Brothers – Yakuba
Grupa ABC – Za dużo chcesz
The Poets Of Rhythm – More Mess On My Things
El Michels Affair – Detroit Twice
The Believers – Mr Hot Pants aka Across The Track
Orgone – Duck & Cover
The Soul Hustlers – Supernatural Thing (Part 1 & 2)
The Bamboos – Get In The Scene (feat. Ohmega Watts)
Mooch – Sounds Good
Blendcrafters – Eddie Harris' Bold & Black (Remix) (feat. Carol Kaye)
Jumbonics – Salvage
Ricardo Marrero And The Group – Babalonia (Yu Qui Yu version)
Antibalas Afrobeat Orchestra – Che Che Colé (feat. Mayra Vega)
Tim Wood – A Taste Of Honey (Lack Of Afro Remix)
Lack Of Afro – Roderigo (Natural Self Version)
James Taylor Quartet – Tough Chicken
Lefties Soul Connection – Mood Nix
Quantic – The Sound Of Everything (feat. Alice Russell) (Senorlobo & Watch TV Mix)
The Souljazz Orchestra – Insurrection
Neighbour – Whirlybird
Clifford Nyren – Keep Running Away
Haggis Horns – Got To Lose Your Way (feat. John McCallum)
Stretch – Why Did You Do It
The Dap-Kings – Nervous Like Me
Imperial Breed – Horny Pipin' Bats
Funky Music Machine – Gotta Clean Up The World (Before The World Cleans You Up) (Instrumental)
Funky Nassau – Bahama Soul Stew (Kenny Dope Edit)
Manzel – Midnight Theme
Krystyna Prońko – Nie ma już nic na bis

niedziela, 14 lipca 2013

ALBUM: Kixnare - Red


2005: produkcja Najebawszy EP, 2013: Red LP. To oczywiście uproszczony proces ewolucji Kixnare'a, ale wiele pokazujący. Truskulowe konserwy pewnie pogodziły się już z faktem, iż Kix to tak na poważnie z tą zmianą klimatu i że odstawił na bok sample i Nowy Jork na rzecz elektroniki i wiecznie żywego Rolanda TR-808.

Red to drugie, po Digital Garden z 2010 r., solowe wydawnictwo zamieszkałego w Krakowie producenta. Oba nijak mają się do siebie, przez co mówienie o Czerwonym albumie jako o kontynuacji Cyfrowego ogrodu byłoby nadużyciem. O ile debiut w oczywisty sposób opierał się na hip-hopie, to na Red zostały tylko jego opary, tak jakby pierwszy krążek miał być jedynie przetarciem i bezbolesnym przejściem do tego, co się ma wydarzyć potem.

Może głupie, ale najbardziej trafne w stosunku do Red określenie to "elektronika przyjazna słuchaczowi" - lekka, spokojna i chilloutogenna, w klimatach beats, glitchu, zahaczająca gdzieniegdzie o brzmienia garage'owe (Goin Home, Q&A, No More), a nawet jungle'owe (Red Dream), pełna grubego basu, pociętych wokali i dźwięków osiemset ósemki, przywołującej ducha lat 80. i 90. Album ma w sobie coś przyciągającego i intrygującego, choć może i nie zaskoczy niczym nowym. Katalog labelu U Know Me Records systematycznie się rozrasta, a Red Kixnare'a to bodaj najmocniejsza pozycja wśród wszystkich tytułów. Sam autor zaś dzięki temu wydawnictwu przybliżył się do bycia naszym towarem eksportowym, bo o pewnym fenomenie tego rodzimego producenta świadczy chociażby odbiór singla Gucci Dough (nabite ponad 260 tys. wyświetleń w 5 miesięcy, 10. miejsce wśród najwyżej ocenianych downloadów na XLR8R.com), który błyskawicznie stał się hitem. Jestem cholernie ciekaw, co nas czeka na trzecim krążku.

PS Czerwony winyl i czerwona okładka są po prostu piękne:



środa, 10 lipca 2013

Wiedziałem, że w końcu trafię na jakiś arcypojebany kawałek Dick4Dick, czyli WARTO: D4D - Love Is Dangerous


Dicki nie są dla mnie nowością, znałem część ich twórczości już od paru lat, wiedziałem zatem, na co ich stać. Niedawno jednak zagłębiłem się bardziej w ten temat, trafiając właśnie na Love Is Dangerous z krążka Who's Afraid Of?. To dla mnie taki wręcz casus Maryli Rodowicz – głowa znowu wydaje się za mała w konfrontacji z muzyką.

Bębny, wokal z autotune'em, zsamplowane uderzanie piłeczki ping-pongowej, pojawiające się nawet pianino i wobble... NO I TEN SAKSOFON! Ten utwór jest chyba dla obłąkanych. Ja zaś z nim w tle mógłbym być na parkiecie królem disco.

wtorek, 9 lipca 2013

ALBUM: Szops - Goodlife


Mój drugi tekst z nowego numeru Reflektora, z którym zacząłem niedawno współpracować.

Z jednym błędem. Jak słusznie zauważył Szops i jedna z fanek jego profilu na Facebooku - w pewnym miejscu zamiast "hip-hop" napisałem "rap". Nie mam pojęcia czemu – może z rozpędu, może myślałem o jednym, a napisałem drugie. Pewne jest to, że powodem nie była niewiedza i nieodróżnianie pojęć :)

No, to możecie już się skupić na tekście:



niedziela, 7 lipca 2013

O tym, jak powinien wyglądać idealny koncert rockowy


Czyli o Royal Republic na Ursynaliach 2013, najbardziej pozytywnym aspekcie tej imprezy.

Tekst pochodzi z nowego numeru magazynu Reflektor, z którym zacząłem niedawno współpracować, podpisując kontrakt na gruby hajs. Jest tam jeszcze jeden mój tekst, który zresztą za niedługo wrzucę.

piątek, 5 lipca 2013

ALBUM: Rusko - Lift Me Up EP



Nadszedł 2 lipca, nadeszła i EP-ka Lift Me Up. 3-utworowa, no i cała drum'n'bassowa, jak się okazało.




Moje obawy były słuszne.

Nie ma ani jednego powodu, dla którego miałbym wrócić do jakiegokolwiek z tych trzech tracków. A wracam chociażby do bijącego je na głowę Take Off, który na EP-kę nie wszedł, choć byłem przekonany, że się na niej znajdzie. Żeby jednak akapit ten nie zabrzmiał jak zrównanie wydawnictwa z ziemią – da się tego słuchać. Tylko co z tego, skoro bez satysfakcji #therollingstones

Swoją drogą zastanawiam się, czy kiedykolwiek jeszcze Rusko wyprodukuje dubstep. Powoli tracę na to nadzieję.

środa, 3 lipca 2013

WARTO: Mahavishnu Orchestra - You Know, You Know


Chyba całe wieki nie słuchałem Mahavishnu Orchestry.

Choć nie mogę narzekać na muzyczną monotonię, bo nie potrafiłbym do takiej monotonii doprowadzić, to włączenie Mahavishnu Orchestry było niczym powiew świeżego powietrza. Być może za mało u mnie ostatnio podróży w takie rejony dźwiękowe.

Fusionowy spokój w You Know, You Know potrafi zachwycić, choć spokój ten w znakomity sposób przerywa kilka głośniejszych riffów.

BTW tak, jest tu sampel m.in. z One Love Massive Attack.