czwartek, 6 czerwca 2013

Rusko po raz kolejny mnie zaskakuje, lecz nie wiem, czy się z tego cieszyć


Stary, dobry (ba, najlepszy!) Rusko odszedł już dawno. Wspominam go z nieukrywanym sentymentem, bo to on głównie towarzyszył mi kilka lat temu przy poznawaniu dubstepu.

Z czasem zaczęło się jednak eksperymentowanie. Najpierw jakby mniej śmiałe, potem już coraz odważniejsze. Albumy O.M.G.! (2010) oraz Songs (2012), dalekie od wcześniejszego brzmienia Christophera Mercera, były tego dobrym przykładem. Dużo czasu zajęło mi, aby się z nimi osłuchać i przyzwyczaić do tego, że, chcąc nie chcąc, świat idzie do przodu. Rusko coraz bardziej odchodzi od dubstepu, jakby z nim pokłócony.

Niecałe 2,5 miesiąca po piosenkach dochodzi do kolabo z Cypress Hill, którego efektem jest może i nie za wybitna EP-ka, ale niejako przywracająca nadzieje w Brytyjczyku. Mija równo 5 miesięcy i na świat przychodzi Kapow EP. Kolejne zmiany, kolejne eksperymenty, ale jeden cholernie udany i każący bić brawo (Like This).

I tak dochodzimy do wydarzeń bieżących. W ubiegły piątek internet obiega wiadomość: Rusko dołącza do OWSLA, labelu m.in. Skrilleksa. We wtorek Mercer wypuszcza Take Off, singiel z mającej się ukazać 2 lipca EP-ki Lift Me Up.


Zgadza się - Rusko poszedł w drum'n'bass. Kawałek sam w sobie nie jest zły, powiem nawet, że z każdym następnym przesłuchaniem wchodzi mi coraz bardziej, ale po raz kolejny przychodzi mi z lekkim niepokojem patrzeć na ścieżkę, jaką obrał Brytyjczyk. Ok, rozumiem, że jest on niesłychanie utalentowanym producentem i ma ambicje związane z rozwojem i swobodnym komponowaniem muzyki w wielu stylistykach, ale czy ta droga jest tą właściwą?

Trochę się obawiam, czym zostanę zaskoczony na Lift Me Up. Patrząc na zdjęcie na początku wpisu, mogę tylko gdybać, jaką tym razem twarz pokaże Rusko.

0 komentarze:

Prześlij komentarz