niedziela, 23 czerwca 2013

RELACJA: Dwa Sławy (Żaczek, Kraków, 21.06.2013)

Nie nastawiałem się na pisanie relacji z tego eventu, ale działo się trochę więcej i lepiej niż przypuszczałem. Nastawiałem się za to radosny wieczór, co już udało się w stu procentach. Przy okazji po raz kolejny dało o sobie znać moje wyczucie czasu, bo przyszedłem do Żaczka kilka minut przed starem.

Jako pierwszy skład zameldowała się niejaka Exteti K. Początkowe minuty spowodowały mą chęć wyjścia i wrócenia dopiero na kolejnego wykonawcę, ale do dania drugiej szansy zachęciła mnie gitara, która mogła urozmaicić co nieco ten nużący i nieprzekonywający mnie w ani jednym calu rap. Urozmaiciła, choć za wiele to jej nie było. Koncert bez historii, skład do zapomnienia; następny, proszę.

Na wysłuchanie fuzji rapu z funkiem i rockiem namawiać mnie z reguły nie trzeba, nie pozostało mi zatem nic innego jak skupić swą uwagę na Kameleonie, który zaprezentował się jako drugi. Z nieporównywalnie lepszym i ciekawszym skutkiem. Zabarwiona humorem liryka, przyjemne instrumenty, granie na luzie, bez spiny, mówiąc w skrócie – całość podana w lekkiej i przystępnej formie. Co prawda jeszcze dużo pracy przed nimi, ale pokazali, że jakiś tam potencjał mają, przekonali też, bym przy okazji zakupił po koncercie ich EP-kę (Każdym trackiem zmieniam kolor), a i do tego, żeby z ciekawości śledzić ich przyszłą muzyczną drogę. Już pod inną nazwą, bo z konieczności muszą ją wkrótce zmienić.

Gdy już odliczałem minuty do Dwóch Sławów, na scenę wdrapał się jakiś regeman. Grem, uściślając, który został dokooptowany do składu imprezy, jak się później dowiedziałem z Facebooka. Poszedłem na papierosa i tyle Grema widziałem.

Dwa Sławy! W końcu.

Czekanie zostało wynagrodzone kilkakrotnie. Rado i Astek wraz z DJ-em Flipem (który przy drzwiach Żaczka musiał prawdopodobnie pokazać pisemną zgodę rodziców na wejście do klubu) rozkręcili zapewne najlepszą owego wieczoru imprezę w Krakowie, a jej znakami rozpoznawalnymi były: humor, radość, rap i hashtagi. Ów duet na scenie tylko potwierdził swoją wyjątkowość, zarówno w samych kawałkach, jak i podczas przerw między nimi. Dorównać im się starał za gramofonami coraz bardziej znany młody Dulewicz, który prócz skreczowych atrakcji wykonał solo na perkusji. Kciuk w górę.

Lwią część setlisty, bo prawie 3/4, stanowiły tracki z ostatniego wydawnictwa Radosława i Jarosława Nie wiem, nie orientuję się, do których dołożone zostały dwa z Nieśmiertelnej nawijki dwusławowej, bezpłytowa Śmiertelna nawijka dwusławowadwa oraz featuringi – Malkontent, choleryk i łgarz Jana Wygi oraz przyjęty bodaj z największym entuzjazmem W 3 dupy Polskiego Karate.

Jedynym minusem tegoż występu był fakt zagrania na bisie powtórek. DJ zapomniał bitów? Sławy nie miały nic w rezerwie? Nie chciało im się rapować czegoś nowego tego wieczoru? Zostawmy przypuszczalną odpowiedź na boku, bo koniec końców sytuacja ta nie ma większego znaczenia. Najważniejsze, że dla mnie jako widza był to jeden z lepszych koncertów hip-hopowych w karierze życiu.

Setlista:
1. Nie wiem, nie orientuję się
2. Nieśmiertelna nawijka dwusławowa
3. Śmiertelna nawijka dwusławowa
4. List motywacyjny
5. Wysoka kultura jazdy
6. Czujesz?
7. Know how
8. Pięknie kurwa pięknie
9. Suń się
10. DJ Flip drum solo
11. Om nom nom
12. W 3 dupy (Polskie Karate feat. Dwa Sławy)
13. Koniec świata
14. Unplugged
15. Dorota Gardias w/ Malkontent, choleryk i łgarz (Jan Wyga feat. Dwa Sławy)
16. Absztyfikanci.ds
Bis:
17. W 3 dupy (Polskie Karate feat. Dwa Sławy)
18. List motywacyjny

0 komentarze:

Prześlij komentarz