wtorek, 18 czerwca 2013

Mam podejrzenie, że Maryla Rodowicz wyprała mi mózg


Przypadkowo wygrzebana płyta winylowa może przynieść wiele radości. Czasem dochodzi do tego jeszcze myśl "nie wierzę, że czegoś takiego słucham".

Pierwszy cios w szczękę nadszedł od Gejszy nocy:

Chwilę później drugi, od Szparki sekretarki:

Po tym uderzeniu doznałem lekkiego zachwiania równowagi. Już byłem bliski jej odzyskania, gdy wtem zaatakował Franek:

Podnieść się - to dopiero była Gimnastyka:

Te utwory są chyba ponad moją głowę i zrobiły mi pranie mózgu. Najlepsze jest jednak to, że Gejsza nocy jest naprawdę dobrą i wkręcającą piosenką. Notorycznie chodzi mi po głowie i zdążyłem nią nawet zarazić znajomych. Tak, ten kawałek zdecydowanie ma coś w sobie, nie potrafię go słuchać, nie uśmiechając się.

Pozostałej trójki również słucham z uśmiechem, ale to już nie to samo. Choć z drugiej strony weźmy taką Szparkę sekretarkę - to jest tak bekowy numer, tak abstrakcyjny, że aż mi się podoba. Nie puściłbym jednak tego przy znajomych. Już wystarczy, że któryś z nich może przeczytać ten wpis.

1 komentarz:

  1. Gejsza nocy tego miasta to ja! :D Zapętlenie, jak wiadomo.

    OdpowiedzUsuń