wtorek, 30 kwietnia 2013

WARTO: Rootwater - Haydamaka (feat. Haydamaky)


Dobry folk metal zawsze w cenie, a bywa też, że wrażenia z jego słuchania są bezcenne, o co zadbali Rootwater i Haydamaky.

Głupia sprawa, bo zapomniałem o Rootwater na tyle, że odświeżyłem sobie ich dyskografię dopiero po mniej więcej 2,5-letniej przerwie. Wiele się przez ten czas zmieniło, ale nie to, że wciąż z nieukrywanym uwielbieniem słucham albumu Visionism ze wskazaniem właśnie na Haydamakę.

Marzeniem byłaby szersza polsko-ukraińska kolaboracja i w efekcie cała płyta w stylu poniższego numeru, ale należy o tym zapomnieć chociażby, a raczej przede wszystkim z powodu poważnej choroby Macieja Taffa, wokalisty Rootwater, i zarazem minimalnej szansy na reaktywację grupy.

4 komentarze:

  1. Kiedyś słuchałem dużo metalu, teraz poza kilkoma wyjątkami omijam ta muzykę szerokim łukiem. Nie wiem czy mi się przesłuchało czy już nie kupuje tej stylistyki, tzw. head-banging wygląda wg. mnie mega komicznie. Ale Haydamaky sprawiają, że da się tego słuchać, choć raczej jednorazowo, z własnej woli do tego utworu nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto stylistykę odłożyć na bok, nie tylko w przypadku metalu ;)

      Usuń
    2. Ciężko, bardzo ciężko, jaka to przyjemność być na koncercie gdzie banda kolesi macha głowami i co chwilę dostajesz po twarzy ich nieumytymi włosami. Bo to chyba jakiś taki subkulturowy must, długie przetłuszczone włosy.

      Usuń