poniedziałek, 8 kwietnia 2013

RELACJA: SWAG SHOW Silesia 2013 After Party (Mega Club, Katowice, 6.04.2013)


Na logikę biorąc, po usłyszeniu "swag show after party" na myśl nie mogą przyjść ani W.E.N.A., ani duo DJ Czarny/Tas, którzy ze swagiem mają wspólnego tyle, co ja ze słuchaniem happysadu. Zrzućmy to jednak na karb słabo jeszcze rozwiniętej polskiej sceny tego nurtu albo w ogóle pieprzmy to, nie spoglądajmy na nazwę imprezy, tylko cieszmy się, że była okazja zobaczyć w sobotę w jednym miejscu m.in. wymienioną trójkę.

Jak się okazało, timing miałem tego wieczoru perfekcyjny. Zameldowałem się w Mega kilka minut po 22, zostawiłem kurtkę w szatni, wszedłem na główną salę i już po chwili zaczęli pierwsi tego wieczoru DJ Czarny i Tas, którzy zdobyli moje serce już od pierwszych uderzeń w pady. Ich live act z pomocą samplera, kontrolera loopów, dwóch gramofonów, miksera i dwóch laptopów zbliżony był wręcz do show, co zresztą nie powinno dziwić, jeśli zobaczy się próbkę ich umiejętności zaprezentowanych na żywo (polecam obejrzeć TEN filmik). Punktem kulminacyjnym występu reprezentantów Poznania był oczywiście flagowy i mogący powodować ciarki numer Passion, music, hip-hop, wśród popisów duetu znalazło się też miejsce na swoisty tribute do Rasmentalismu (bit z kawałka Pierwszy i ostatni raz), a nawet drumowe nuty, co jednak nie jest u nich nowością. Set ten okazał się dla mnie zdecydowanie najlepszą częścią wieczoru, na minus trzeba jednak zaliczyć jej czas trwania: niecałe 25 minut. Toż to śmiesznie krótko.

Śmiesznie, a nawet żałośnie krótko, jeśli wziąć pod uwagę, że blisko godzinę trwało czekanie na następnego w kolejności 2stego, bo ten beznadziejnie mocno się spóźnił (dość powiedzieć, że według planu miał zaczynać całe after party). O dziwo nie byłem tym wkurwiony, prawdopodobnie wciąż zbyt żyłem setem poprzedników, by przejmować się taką drobnostką, a i sam Tłusty pokazał, iż nie czekało się na byle co. Razem z Beeresem w roli hypemana umiejętnie podnieśli temperaturę ciekawie skrojoną setlistą, a co najistotniejsze - zawierającą duże ilości SWAGU, przez co zaproszenie 2stego na event o takiej nazwie miało swoje pełne uzasadnienie. Publiczność usłyszała więc takie kawałki, jak: Czy to Tyyy, Nie ten światStej flaj 2, Kto 2 ma ten styl? czy remix Daddy's Lambo, nie zabrakło też spokojnego i refleksyjnego Pod prąd, po którym cały klub został namówiony na śpiewanie samplowanego w bicie "sunshine, blue sky" oraz wycinku z repertuaru TłustegoKota: To dobry rap ziomek oraz Najebany Crew. Przy okazji tego drugiego miała miejsce niecodzienna akcja - 2sty szukał kogoś spośród publiki do wspólnego wykonania numeru, po czym wybrał i zaprosił do siebie pewnego odpowiednio ubranego fana. Kolaboracja wyszła świetnie, dla mnie jako widza było to coś niesamowitego, więc co dopiero musiał czuć sam gość, który - co trzeba dodać - na scenie czuł się jak ryba w wodzie, idealnie odnajdując się w tym niespodziewanym duecie. Minusy koncertu? Po pierwsze: podkłady - większość z nich (bo chyba nie wszystkie) nie była instrumentalami, tylko zwyczajnymi wersjami kawałków, z irytującymi ścieżkami wokalnymi w tle (WTF!?); po drugie: zgarnięcie kilku czy nawet kilkunastu dziewcząt, które swoim tańcem miały prawdopodobnie urozmaicić występ, jednak efekt wyszedł niestety odwrotny; po trzecie wreszcie: i w tym przypadku jego długość (ok. 35 minut).

Za zadowalający pod tym względem można uznać dopiero występ W.E.N.Y. (ponad 50 minut), który co prawda nie porwał mnie tak jak dwa poprzednie tego wieczoru, ale nie ma powodów, by ocenić go inaczej niż bardzo dobrze. Wudoe wykonał m.in. S-A-L-U-T-U-J, Patrz im na ręce, Nic (z nadchodzącego albumu), Powiedz (z Logiki gry Dioxa i Returnersów) oraz trzy tracki z nagranych z Rasmentalismem Dużych rzeczy (Żeby być, Na wstecznym, Sny na jawie). Wóz transmisyjny podpowiada mi, że były jeszcze:
- z Dalekich zbliżeńNigdy, Dobra marka, Wiadomość, Od do i Podstawowe instrukcje,
- zwrotka z Niosę prawdę (z Albumu producenckiego Quiza),
- zwrotka z Ari Gold (z MAUi WOW!E EP Rasa i DJ-a Torta),
a ja wozowi wierzę.

Po tym przedstawieniu mój pobyt w Mega Clubie dobiegł końca, nawet nie zerknąłem, kto wszedł jako następny, opuszczając to miejsce usłyszałem jedynie lecące TNGHT - Goooo, a ciekaw jestem, czy oba następne sety, które mnie ominęły (PZG i Moonkey Bad), były trapowo-swagowe, jak przystało na after party po SWAG SHOW. Może ktoś z was napisze w komentarzu?

3 komentarze:

  1. Karolina Bortel8 kwietnia 2013 16:50

    Wóz transmisyjny podpowiada mi, że były jeszcze:
    - z Wyższego dobra: Korytarze liceum..." - no właśnie krzyczałam "Korytarze liceum" ale nie udało mi się przekonać Michała, więc tego numeru nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem więc i tutaj: poprawione, dzięki za informację ;)

      Usuń
  2. Rozumiem, że SWAG stał się już słowem kluczem i oprócz swojego pierwotnego znaczenia jest rónież określeniem nurtu/gatunku muzycznego? Swoją drogą zawsze mnie zaskakiwały te różnice nomenklatury w różnych gatunkach, np. "wersja" z powyższego tekstu jest czymś całkiem przeciwnym niż "wersja" z naturalnej dla mnie kultury.

    OdpowiedzUsuń