czwartek, 14 marca 2013

WARTO: Rustie - Slasherr

Ksywka ta przewinęła mi się wiele razy przed oczami, ale moje bezpośrednie muzyczne spotkanie z Rustiem nastąpiło dopiero dzisiejszej nocy (Last.fm podpowiada mi co prawda jeszcze jakiś wspólny utwór z Jokerem ze składanki Tectonic Plates Volume 2, ale tego nie liczę).

Początek Slasherra jest dość niepozorny. Te cukierkowe syntezatory z clapem sprawiły, że trudno mi było się spodziewać wjechania po 50 sekundach dropu z tak wciągającą melodią i bardzo fajnymi bębnami, szczególnie werblem.

Póki co nie jest to zapowiedź nowego długogrającego wydawnictwa, lecz mającego wyjść w poniedziałek skromnego singla Triadzz/Slasherr. Ja zaś muszę koniecznie sięgnąć po Glass Swords, jedyny do tej pory album 30-letniego już Brytyjczyka (rzuciłbym suchara, że brzmi on na dużo młodszego), no bo nie mam po prostu innego wyjścia po takim zachwycie, który wciąż trwa.

0 komentarze:

Prześlij komentarz