wtorek, 19 lutego 2013

RELACJA: Nowa Huta Import (Teatr Łaźnia Nowa, Kraków, 15.02.2013)



Luxtorpeda, Lao Che i Wu-Hae – trzy zespoły, o których można powiedzieć, że wybijają się ponad przeciętność na szeroko pojętej polskiej scenie rockowej, wystąpiły w znajdującym się w Nowej Hucie Teatrze Łaźnia Nowa podczas wspólnego eventu o nazwie Nowa Huta Import. Jego organizatorami, a zarazem gospodarzami byli reprezentujący właśnie tę część Krakowa muzycy Wu-Hae.

Imprezę rozpoczął jednak nie któryś z tych zespołów, a pochodzący z Krakowa, współpracujący zresztą z Wu-Hae członek Stylowej Spółki Społem, DJ Plash aka Przeplach. Rozpoczął, grając przed każdą z trzech grup. Warto go pochwalić, bo zaprezentował się bardzo dobrze, przyjemnie umilając czas oczekiwania na główne atrakcje wieczoru. Sporo kawałków i skreczów było z rockowym pazurem, ale nie tylko do takich głowa mi się sama ruszała. Mnie oraz niewielkiej części publiki, bo reszta jakby bez emocji przyjęła obecność DJ-a, ale to może dlatego, że wyznawali tylko cięższą muzykę, a nie jakieś tam bity z gramofonu. Swoją drogą ktoś raczej mało rozgarnięty wpadł na pomysł, by wraz z graniem Plasha zbiegały się soundchecki, przez co w wielu momentach ten zdolny turntablista był po prostu zagłuszany przez akustyków. Jeśli soundcheck ma coś zagłuszać, to niech to będzie muzyka puszczana z CD, a nie żywy grajek, no litości.

Co było oczywiste, patrząc na zestawienie wykonawców, jako pierwsi z trójki wyszli na scenę gospodarze. Nie oni mieli rozdawać tamtego wieczora karty, ale i tak przez swoje nieco ponad trzy kwadranse zaprezentowali się solidnie ze swoim rapowo-rockowym repertuarem, grając dla masy ludzi, wśród których pewnie i znaleźli się ci z ciemnego ludu, ci bez Fryderyka na koncie, ci lubiący zajarać pacana i niejeden alkoholik. Hutasy zakończyły występ pomysłowo, bo z mocno przyspieszonym, wręcz punkowym pod koniec Pacanem. Ciekawie to brzmiało.
Setlista: 1. Instytut, 2. Na powstanie budowy, 3. Merry crisis, 4. Ciemny lud kupi wszystko, 5. Taki, taki jestem, 6. Alkoholik, 7. Ludzi masa, 8. Fryderyki, Fryderyki, 9. Po co ja się męczę?, 10. Pacan

Co prawda konferansjer nie chciał zdradzić, który z zespołów na "L" wystąpi jako kolejny, ale nie mogło być mowy o zaskoczeniu i tą grupą musiało się okazać Lao Che. 5 z 11 utworów w setliście pochodziło z nowego albumu, i muszę przyznać, że wyśmienicie brzmiały na żywo. Nie tylko zresztą one – cały koncert mógł się podobać, m.in. dlatego, że płocczanie potrafią z gracją bawić się dźwiękiem i aranżacją. I np. o ile przejadł mi się już całkowicie album Gospel i z ledwością potrafiłbym przesłuchać jego zawartość, to na koncercie nie miałem takiego problemu. Interesująco wypadł również Astrolog ze wstawkami z marleyowych Get Up, Stand Up i Exodusu. Zaskoczeniem mogło być to, że setlista nie zawierała ani jednego utworu z Powstania warszawskiego. Tego akurat mnie nie szkoda, szkoda mi jedynie, że nie zagrali Govindamu, na który czekałem do samego końca.
Setlista: 1. Czarne kowboje, 2. Życie jest jak tramwaj, 3. Już jutro, 4. Hydropiekłowstąpienie, 5. Astrolog, 6. Dym, 7. Magistrze pigularzu, 8. Zombi!, 9. Jestem psem, 10. Idzie wiatr, BIS: 11. Chłopacy

Nieoficjalny headliner mógł być tylko jeden. I nie mógł zawieść. Tego się na szczęście nie obawiałem, bo po tym, jak byłem na Luxach niecałe trzy miesiące wcześniej w wypełnionym po brzegi Mega Clubie, wiedziałem, czego oczekiwać. I było właśnie tak, jak się spodziewałem - Litza, Hans i reszta przelali na publiczność swoją niesamowitą energię, starając się nie dać nikomu dłuższej chwili wytchnienia. Nie było też dla mnie niespodzianką to, że muzycy Luxtorpedy tradycyjnie już weszli na scenę z Can’t Help Falling In Love Elvisa Presleya w tle, to, że między utworami Litza zamieniał się w oratora i gawędziarza (na szczęście Friedrich potrafi sprawić, że słucha się go z uwagą i że jego wypowiedzi są zawsze wartością dodaną do koncertów grupy), to, że lubią grać fragmenty utworów mistrzów heavy metalu (np. krótki cover Running Free Iron Maiden czy Fade To Black Metalliki w outrze Niezalogowanego), a także prośba o wyciągnięcie zapalniczek i telefonów przed numerem Za wolność. Pozostając w temacie utworów - Luxtorpeda wykonała ich aż 18 (z czego 17 swoich, a łącznie mają ich na koncie jedynie kilka więcej), co można uznać za miłą niespodziankę, zważając na to, że był to minifestiwal, a nie należący tylko do nich i ewentualnie jeszcze do jakiegoś supportu wieczór. Nawet takie błahostki, jak pomylenie się Litzy w jednym z utworów czy kilkudziesięciosekundowa awaria sprzętu (choć huk był przy tym potężny) nie przesłonią faktu, iż zespół stanął na wysokości zadania i dał swoim graniem naprawdę dużo radości.
Setlista: 1. Hymn, 2. Jestem głupcem, 3. 3000 świń, 4. Raus, 5. Niezalogowany, 6. Amnestia, 7. Wilki dwa, 8. Tu i teraz, 9. Gdzie ty jesteś?, 10. Mowa trawa, 11. Pies Darwina, 12. Gimli, 13. Tajne znaki, 14. Od zera, 15. W ciemności, 16. Autystyczny, 17. Running Free (Iron Maiden cover) [fragment], 18. Za wolność

Nie oczekiwałem fajerwerków po tym evencie, ale wyszedłem z niego bardziej niż zadowolony. Żodyn Żaden z wykonawców nie zawiódł, wszyscy zaprezentowali wysoki poziom. Ów piątkowy wieczór miał być dla mnie jedynie wprawką do tego, co miało nadejść w sobotę, ale...

...to już opowieść na następny wpis.

3 komentarze:

  1. Hehe żywy grajek grający na żywo z... gramofonu, wiadomo to bardziej żywe nić CD ;) A ta Mettalika to jakiś tribute band Metallici?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błąd tt/l --> t/ll poprawiony, zaś 'k' jest prawidłowo napisane, jako że jest w odmianie.

      Usuń
    2. tak też mi źle to wyglądało jak napisałem przez c z odmianą ;) ale moja dysleksja zwyciężyła ;)

      Usuń