niedziela, 3 lutego 2013

ALBUM: Czarny HiFi - Niedopowiedzenia

Ostatnio praktycznie jeden po drugim wpadły mi na playlistę dwa interesujące albumy producenckie  Niedopowiedzenia Czarnego HiFi oraz Równonoc. Słowiańska dusza Donatana. O tym pierwszym nie mówiło się zbyt wiele, o drugim było w pewnym momencie głośno aż do porzygu. Kilka dni temu na facebookowym fanpage'u napisałem: "płyta producencka Czarnego HiFi >> płyta producencka Donatana". Zdanie to podtrzymuję, spróbuję jednak poprzeć to argumentami. Wczoraj na pierwszy ogień poszła Równonoc, dziś zajmę się Niedopowiedzeniami.

**********


Cóż to jest? Ciepło przyjęty autorski album Czarnego, nadwornego producenta HiFi Bandy, od dawna pokazującego, że ma do swojej roboty ogromny talent.

Pierwsze wrażenie. Już podczas premierowego przesłuchiwania z każdym następnym trackiem coraz bardziej czułem, że mam do czynienia z dziełem absolutnie nieprzeciętnym.

Muzyka. Bity i instrumentale na najwyższym poziomie, bez wahania mogę im wystawić maksymalną notę. Czarny pokazuje się na albumie nie tylko jako typowy bitmejker - romansuje też z dubstepem, reggae i chilloutem. Co jednak najważniejsze, całość nie brzmi jak zlepek producenckich fanaberii autora, jest to bardzo wyważone 50 minut. Kontynuując wątek liczbowy - tylko 6 z 11 tracków jest z udziałem gości, co było istnym strzałem w dziesiątkę i wyszło Niedopowiedzeniom na dobre.

Goście. Jest dobrze. Pezet sprawił, że numer z nim jest najlepszy na płycie, świetnie na niej odnalazł się Hades, Grizzlee i Cheeba z EastWest Rockers są zaskakująco słuchalni i nagrali kapitalny utwór, dość nieźle wypadli Boxi i Pyskaty, mierżą jedynie Onar oraz przewidywalny i nudny Diox, zaś połączenie VNM + śpiewany refren dalej mnie nie przekonuje. Pochwalić należy też trójkę DJ-ów: Kebsa, Pandę i Deszczu Strugi, którzy dorzucili swoje trzy grosze do kawałków.

Podsumowanie. Bez Onara, Dioxa i śpiewu VNM-a ta płyta byłaby idealna, a tak to trochę jej do tego brakuje. Co jest jednak pewne - jakkolwiek dobry nie byłby dobór postaci na featuringach, to i tak nie miałyby one na tyle siły, by znaleźć się w utworach na pierwszym planie. Na tym rządzi muzyka, której nikt nie jest w stanie przesłonić. Niedopowiedzenia mogłyby być soundtrackiem do filmu, bo tak momentami brzmią. Filmu obowiązkowo z obrazami w typie okładki - ta po prostu idealnie oddaje klimat płyty.

Jeżeli miałbym polecić tylko jedno poznane w tym roku wydawnictwo, to zdecydowałbym się właśnie na Czarnego. Nie zawiedźcie mnie i dajcie sobie to zarekomendować.

1 komentarz:

  1. muszę przyznać, że kawałek z Grizzleem i Cheebą z każdym przesłuchaniem zyskuje i zachęca do sprawdzenia całej płyty co pewnikiem niedługo zrobię

    OdpowiedzUsuń