poniedziałek, 3 grudnia 2012

RELACJA: Krótkie koncertowe podsumowanie tygodnia


Miniony tydzień obfitował w aż cztery wydarzenia muzyczne i pod tym względem bez wątpienia się udał. Nie w stu procentach, ale się udał.

Ars Cameralis: Blockhead & DJ Cam (Jazz Club Hipnoza, Katowice, 29.11.2012)

Ciekawa impreza, przygotowująca powoli do weekendu. Zarówno DJ Cam, jak i Blockhead zagrali dobre sety, przy których dało się pobujać. Nie była to może impreza życia, gdybym miał kupić bilet, to pewnie bym na nią nie poszedł, ale ot, jedna z tych, które można zaliczyć na plus, lecz na długo się ich nie zapamięta.


Ars Cameralis: Efterklang, Broken Records (Kinoteatr Rialto, Katowice, 30.11.2012)

Nie spodziewałem się cudów tego wieczoru, ale też nie spodziewałem się, że... koncert Broken Records będzie jednym z najnudniejszych w moim życiu. Już po 10 minutach błagałem, żeby się jak najszybciej skończył, jednak dzielnie wytrzymałem do końca. Efterklang trochę lepsi i bez podobnych emocji, jednak w tym przypadku zrezygnowałem po 35 minutach. Nie był to na szczęście koniec wieczoru, a najlepsze miało dopiero nadejść, bo krótko po północy pojawiłem się na imprezie o nazwie...


VII Tauron Nowa Muzyka Festival 2012 Afterparty: Andy Stott/Lucy (Jazz Club Hipnoza, Katowice, 30.11.2012)

...która była już tą właściwą i po której oczekiwałem wiele. Zaczęło się od problemów z nagłośnieniem na Andym Stocie, które po kilkunastu minutach jakoś zostały opanowane, jednak sam Brytyjczyk połowę setu zagrał dość usypiającą, dopiero potem dodał do niego żywszych brzmień, które już do końca jego 75-minutowego występu były tym, na co czekałem. Lucy zaś to od początku do końca klasa, rozpoczął od oldschoolowych jungli, by później zarzucić technem, przy którym trudno było siedzieć. Wspaniałe 130 minut.


Skorup i Dohtor Miód (Leśniczówka, Chorzów, 1.12.2012)

Dohtora Mioda widziałem tylko przez ostatnie kilkanaście minut, podczas których zarapował m.in. Musa zdupić cię i Jadymy na kurwy, i może trochę szkoda, bo przy minimum przyzwoitym nagłośnieniu jest to ciekawa koncertowa propozycja, a uśmiech rzadko kiedy schodzi z twarzy. Gwiazdą tego wieczoru był jednak Skorup, który wraz ze wspomagającymi go DJ-em Hopbeatem i saksofonistą Pawłem Piecem dali bardzo udane mini show, skutecznie zachęcając, by jeszcze kiedyś się na nich wybrać. Co pewnie uczynię.

2 komentarze:

  1. Ja bym powiedział, że cichą gwiazdą był właśnie Paweł Piec. To co wyczyniał na swoich dęciach byłe świetne i genialnie pasowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się, wyśmienicie wkomponował się w rymy i bity.

      Usuń