niedziela, 11 listopada 2012

RELACJA: Twin Shadow @ Ars Cameralis (Jazz Club Hipnoza, Katowice, 8.11.2012)

Poniższy tekst ukaże się w gazetce festiwalowej Ars Cameralis, której wydanie planowane jest na 28 listopada.

Udany powrót Twin Shadowa do stolicy Śląska

Katowice mogły poniekąd czuć się rozpieszczone – był to drugi koncert artysty w Polsce i zarazem drugi właśnie w tym mieście. Po ciepłym przyjęciu na zeszłorocznym OFF Festivalu Twin Shadow wraz ze swoim trzyosobowym live bandem zagrał tym razem w Jazz Clubie Hipnoza w ramach XXI edycji festiwalu Ars Cameralis. A jako że George Lewis Jr., bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, to coraz bardziej znana marka, której akcje stale zwyżkują, nie dziwi fakt, że klub został solidnie zapełniony.

Dobór utworów nie mógł być i nie był żadnym zaskoczeniem, a jednocześnie nie zabrakło właściwie niczego, co można nazwać niezbędnym punktem w koncertowym repertuarze urodzonego na Dominikanie Amerykanina. Lewis i pozostali muzycy skupili się na numerach z wydanego w tym roku albumu Confess, który został zagrany w całości jedynie bez When The Movie’s Over. Brak tego kawałka na setliście mógł być lekkim rozczarowaniem, tym bardziej, że wydaje się on po prostu lepszy koncertowo od kilku innych pozycji. Jeśli chodzi o starszą płytę, Forget – publiczność mogła usłyszeć z niej aż siedem piosenek, w tym m.in. bodaj najpopularniejsze Slow, Castles In The Snow i Tyrant Destroyer.

Nie zabrakło też różnych urozmaiceń podczas grania. Mocno gitarowe, momentami wręcz ostre You Call Me On, jeszcze energiczniej brzmiące At My Heels z dodatkiem dzwoneczków, zagrane w szybkim i skocznym stylu I Don’t Care, a także kilka solówek Twin Shadowa na gitarze, których słuchało się z uwagą.

Muzycy do momentu pierwszego zejścia ze sceny zagrali 12 utworów, by potem wręcz błyskawicznie zareagować na gromkie prośby o bis. Kolejne dwie piosenki zostały zagrane, po czym zespół po raz drugi się pożegnał, co jednak – być może ku zaskoczeniu wielu osób – wciąż nie oznaczało końca koncertu. Po kolejnych okrzykach zgromadzonych w Hipnozie fanów na scenę wyszedł tym razem jedynie główny bohater wieczoru i zagrał na gitarze elektrycznej The One. Szkoda jednak, że został zagłuszony przez odbywające się na sali rozmowy osób, które ewidentnie nie były już zainteresowane koncertem i sprawiały wrażenie, jakby tylko czekały na jego koniec. Podobnie było przy następnym, a zarazem ostatnim tego wieczoru kawałku, Slow, do którego dołączyła już reszta składu.

Reasumując – 16 tracków to całkiem niezła liczba, a koncert na pewno można uznać za udany. Nie było może tylu emocji i takiej energii co dzień wcześniej na Marku Laneganie, ale też nikt raczej ich nie oczekiwał w takim samym stopniu. Ważne, że nie zabrakło sprzyjającej takiemu występowi atmosfery.

Twin Shadow powiedział w jednym z wywiadów, że z pierwszego koncertu w Katowicach zapamiętał to, że było zimno i że z ekscytacją i zaskoczeniem przyjął fakt, że bawiący się ludzie znali jego utwory. Co zapamięta z drugiego koncertu? Z pewnością to, że było jeszcze zimniej, ale z drugiej strony – z pewnością ciepłe serca publiki.

Setlista:
1. Golden Light
2. You Call Me On
3. Five Seconds
4. When We’re Dancing
5. Run My Heart
6. I Can’t Wait
7. Patient
8. Forget
9. Be Mine Tonight
10. At My Heels
11. Beg For The Night
12. Tyrant Destroyed
Bis1:
13. I Don’t Care
14. Castles In The Snow
Bis2:
15. The One (guitar solo)
16. Slow

1 komentarz:

  1. Paweł Amadeusz Łosik20 listopada 2012 13:18

    Za to Mark Lanegan zapamięta, że nie było klimatyzacji i się ciężko oddychało ;)

    OdpowiedzUsuń