sobota, 1 września 2012

ALBUM: Andrzej Grabowski - Mam prawo... czasami... banalnie


Ci z was, którzy mają świadomość tego, że Andrzej Grabowski to nie tylko postać Ferdka Kiepskiego, wiedzą być może, że aktor ten związany jest również ze sceną kabaretową i śpiewa czasem piosenki. Ilu z was jednak wie, że przed dwoma laty nagrał on całkiem udany album?

Trochę refleksyjna, trochę dowcipna, łatwa i przyjemna w odbiorze, klimatyczna i z bardzo dobrymi tekstami – Mam prawo... czasami... banalnie jest bardzo ciekawą alternatywą dla muzyki, której słucha się na co dzień, by na chwilę od niej odpocząć. Autor albumu nie jest jednak zawodowym wokalistą, co słychać, bo nieraz zdarza mu się fałszować, ale to nie jest tu najważniejsze. Nie jest on też być może wybitnym tekściarzem, bo napisał słowa jedynie do jednego utworu (i to chyba najsłabszego), za resztę zaś wzięli się m.in. Jan Nowicki, Andrzej Poniedzielski, Jan Wołek czy Tomasz Kordeusz, co chyba wyszło płycie na dobre. Warto wspomnieć też o jedynym, ale zaskakującym gościu, znanym ze składów Ego i Pijani Powietrzem raperze Śliwka Tuitam, który dograł się do utworu My jesteśmy Harlem. Nie mam pojęcia, jak ci dwaj panowie się zeszli, ale ta kooperacja jest bez dwóch zdań intrygująca, a cały album warty uwagi i polecenia.

PS Dla zainteresowanych – wydawnictwo to po reedycji można obecnie nabyć już za 5-10 zł, zatem won do sklepów!

0 komentarze:

Prześlij komentarz