sobota, 8 września 2012

ALBUM: The Abstinents - Punk Not Drunk


Z ogromnym zachwytem reaguję na muzykę, o której mogę powiedzieć, że jest czymś świeżym i że czegoś takiego mi brakowało. Szczególnie, jeśli jest to polska muzyka.

Moim najnowszym takim odkrytym przypadkiem jest poznana nieco ponad 2 tygodnie temu tyska kapela The Abstinents oraz ich album Punk Not Drunk. Ten niczym nieskrępowany jazz-punk zachwyca swoim surowym, garażowym brzmieniem, w którym na pierwszy plan wysuwają się agresywny wokal i nie mniej agresywny saksofon, nieraz powodujący chaos w utworach, ale działanie to świadome i celowe. Tekstom bliżej do Świetlickiego i bytu w oparach absurdu niż do punka. Można nawet powiedzieć, że punkowe nie są one wcale, nie licząc utworu Chiny to skurwysyny. No ale też kolejne pytanie brzmi – czy w tej muzyce tak naprawdę przeważa punk? Słychać tu przecież inspiracje m.in. King Crimson, co znacznie poszerza wyobrażenie na temat muzycznej zawartości trzeźwego punka. A może właśnie nazwa ta jest szalenie celną metaforą? Jedno jest pewne – album ten mocno wpada w ucho i daje się zapamiętać. Zawiera jedynie 7 kawałków, ale kawałków różnorodnych, z których każdy jest godny uwagi, bez potrzeby skipowania.

Tyszanie mocnym akcentem podkreślili swój pełnoprawny debiut na polskim rynku muzycznym (wcześniej jedynie wspomniane już Chiny to skurwysyny znalazły się na kompilacji Sealesia 2), ale obawiam się, że jeszcze długo pozostaną niszową kapelą, zauważoną i docenioną tylko przez nielicznych. Trzymam jednak za nich kciuki, czekając jednocześnie na ich koncert 22 września w Kinoteatrze Rialto, gdzie supportować będą grupę NoMeansNo. Bilet już zarezerwowany.

PS Mój zdecydowany faworyt z płyty:


PPS Dodatkowe gratulacje należą się za pomysł wydania płyty w takiej oto tacce z dołączonym w środku kadzidełkiem:



1 komentarz: