środa, 11 lipca 2012

RELACJA: Heineken Open'er Festival 2012 (Gdynia, 4-7.07.2012) - dzień zerowy

Głowiłem się dość, czy zacząć opis moich wrażeń z tegorocznego Heineken Open'er Festivalu bezpośrednio od pierwszego dnia, czy też cofnąć się o dobę wcześniej, kiedy również nie zabrakło muzycznych atrakcji, skromnych, ale jednak atrakcji, zapewnionych przez Red Bull Tourbus Before Party. I zdecydowałem się jednak podjąć ten temat.

O tym, że festiwal nieoficjalnie startuje już we wtorek, można było dowiedzieć się albo doświadczając tego empirycznie, albo czytając taką informację na rozdawanych ulotkach Red Bulla, gdyż na festiwalowym timetable'u "scena" ta nie była uwzględniona. Dla mnie miła niespodzianka.

Redbullowy autobus postawiony został tego dnia z lewej strony pola namiotowego, co było bardzo trafionym pomysłem. Kto miał tam daleko, ten mógł przyjść i pobawić się bezpośrednio pod sceną, a kto bliżej, ten miał okazję słyszeć całą imprezę w namiocie, bo dźwięk niósł się szeroko i wszystko dobrze było słychać. Ja akurat namiot miałem dalej, ale siedziałem wtedy u znajomych bliżej Red Bulla i relaksowaliśmy się, popijając przemyconego przeze mnie w plecaku Ballantinesa.

Jako pierwszy wystąpił DJ Benito z kolektywu Break Da Funk, jednak nie miałem za bardzo okazji go posłuchać, więc prócz zasłyszanych mimochodem jakichś elektronicznych nut ciężko mi powiedzieć o tym secie coś więcej.

Po – pierwszym z dwóch, jak się okazało – secie DJ-a Benito na scenę wkroczyli The Ploy, czyli poznańskie popierdółkowate alternatywne granie rockowo-elektroniczne. Serdecznie dziękuję, czekałem od początku ich koncertu, żeby już skończyli.

Po nich ponownie pojawił się DJ Benito. I, co tu dużo mówić, odkurwił niesamowity set. Bo trudno inaczej określić go, gdy zawiera m.in. takie utwory:
– Beastie Boys – Intergalactic
– DJ Fresh – Hot Right Now (feat. Rita Ora)
– The Wiseguys – Ooh La La
– DJ Shadow – Organ Donor
– Fun Lovin' Criminals – Scooby Snacks
– Dr Alban – It's My Life
– The Chemical Brothers – Galvanize
– Max Romeo & The Upsetters – Chase The Devil
– The Prodigy – Out Of Space
– Apollo 440 – Ain't Talkin' 'Bout Dub
– Kaliber 44 – Konfrontacje
– Tede – Drin za drinem (feat. V.E.T.O.)
– Naughty By Nature – Hip Hop Hooray
– Ini Kamoze – Here Comes The Hotstepper
– Beastie Boys – Body Movin'

Chętnie bym poszedł wtedy pod autobus i tam się pobawił, jednak nie dość, że zmęczenie podróżą dało znać o sobie, to jeszcze zbyt przyjemnie piło się whisky, żeby opuszczać namiot.

Imprezę zamknęli pochodzący z Wilna Freaks On Floor, którzy brzmieli momentami jak przeciętna imitacja Pearl Jam, ale jak teraz ich słucham, to wrażenia są dużo lepsze niż wtedy – mają oni coś więcej do zaoferowania, chcę ich nawet przesłuchać jeszcze dokładniej.

Open'erowy bifor trzeba ocenić pozytywnie – skutecznie rozgrzał przed tym, co miało dziać się w dniach kolejnych. Ale o tym już wkrótce, opis pierwszego dnia festiwalu jutro lub pojutrze.

0 komentarze:

Prześlij komentarz