poniedziałek, 18 czerwca 2012

ALBUM: Cypress x Rusko - Cypress x Rusko EP


Zaczęło się od bardzo dobrego singla wypuszczonego 3 miesiące temu (była nawet o nim notka: KLIK!). Potem był jeszcze kolejny, solidny, ale nie robiący już takiego wrażenia. Jak wypada jednak cała EP-ka?

Wydawnictwo tego projektu, powstałego z połączenia sił Cypress Hill, legendy hip-hopu, której nie trzeba nikomu przedstawiać, oraz Rusko, czołowego brytyjskiego dubstepowego producenta, w końcu ujrzało światło dzienne. Stało się to 5 czerwca, czyli prawie równo przed dwoma tygodniami, choć początkowo w dacie premiery widniał kwiecień.

EP-ka przysłowiowej dupy nie urywa. Jeżeli ktoś oczekiwał zbioru bangerów pokroju pierwszego singla, Roll It, Light It, to musi czuć się zawiedziony. Jest dobrze i tylko dobrze. Ów kawałek jest bez jakiejkolwiek dyskusji najlepszy na płycie. I chyba najbardziej przypomina starego, dobrego Rusko. Podobnie też jak pierwszy track, Lez Go, z gościnnym udziałem Travisa Barkera, bardziej znanego jako perkusista Blink-182.

Po tych dwóch singlach spodziewałem się, że cała EP-ka będzie miała podobne, czyli bezwiertarkowe brzmienie, co by nawet na dobre wyszło, biorąc pod uwagę osoby B-Reala i Sen Doga. Rusko postawił jednak na różnorodność, dlatego trzeci utwór, Shots Go Off, jest już trochę cięższy – basu jest zdecydowanie więcej, a całości dopełniają odgłosy broni. W tle słychać więc strzały. Rosyjskich słów jednak już nie.

Czwarty kawałek to Can't Keep Me Down, na featuringu z Damianem Marleyem (aż się przypomina jego niedawna kolaboracja ze Skrillexem). Nasuwa się, że jak Marley, to i reggae, tak też jest więc i tu. Nie dziwi to jednak, mając na uwadze, że Rusko od zawsze inspirował i bawił się reggae. Tu też jednak mamy do czynienia z podkręconym basem, a sam utwór jest, muszę przyznać, dość przeciętny.

Na koniec mamy Medicated z Young De, co jest zdecydowanie najsłabszym ogniwem płyty i nijak nie pasuje do całości. Zrzućmy to jednak na karb ciągłego eksperymentowania Brytyjczyka z muzyką.

Czekając na Cypress x Rusko EP, spodziewałem się, że będę czuł niedosyt z powodu tak małej liczby wspólnych numerów. EP-ka jednak skutecznie te uczucia zabiła, choć z drugiej strony – może i na długogrającym albumie byłoby procentowo więcej ciekawego dla uszu. Jedno jest jednak pewne - ta współpraca wypadła o niebo lepiej i dała o niebo lepszy efekt niż inny głośny, mainstreamowy przykład, tj. Korn + producenci dubstepowi.

0 komentarze:

Prześlij komentarz