niedziela, 1 kwietnia 2012

WARTO: Jazzsteppa - Five

Doskonały przykład na to, jak dubstep może lubić się z dęciakami, a także – szczególnie dla osób dostających drgawek na samą myśl o dubstepie – na to, że ta muzyka to nie tylko odgłos wiertarki. Trąbka w tym kawałku jest bowiem FE-NO-ME-NAL-NA. Tak jak i cały utwór.

Przy okazji mam ogromną nadzieję, że nic nie stanie mi na przeszkodzie w pojechaniu na koncert Jazzsteppy 21 kwietnia do Poznania. Odkąd event ten został oficjalnie potwierdzony, stał się natychmiast jednym z moich priorytetów na najbliższe tygodnie. Dubstepowy live act z saksofonem, puzonem, trąbką i perkusją to coś, czego nie mogę przepuścić.

4 komentarze:

  1. punk's not jazz, ale to o dziwo jest MIODZIO! :O

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy relacja z Ms. Dynamite?

    OdpowiedzUsuń
  3. będzie prawdopodobnie jutro lub pojutrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki dubstep to ja lubię, w zasadzie to każdy lubię ale taki lubię bardziej :)

    OdpowiedzUsuń