środa, 4 kwietnia 2012

RELACJA: Face The Music: Ms. Dynamite (Mega Club, Katowice, 30.03.2012)

Nie spodziewałem się wybitnego koncertu, ale zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony jego poziomem. O supportach, czyli EmilyRose i BC Gangsteppaz nie ma co się zbytnio rozwodzić, napiszę jedynie, że dali poprawne występy, dobrze rozkręcające przed główną częścią. Do EmilyRose jednak dalej się nie przekonałem.

Nie wiem, czy organizacja całej imprezy lekko siadła czy był to celowy zabieg, ale Ms. Dynamite na scenę wyszła dopiero kilka minut po godz. 1, czego pewnie mało kto się spodziewał, a o nawet przybliżonej rozpisce godzinowej poszczególnych wykonawców nie pomyślano. Koncert gwiazdy wieczoru zaczął się jednak z wysokiego C i można było zapomnieć o tak długim czekaniu (start imprezy ogłoszony był na 21:00). Brytyjka otworzyła setlistę swoim flagowym kawałkiem Dy-Na-Mi-Tee, w którym oryginalny bit zmienił się w połowie utworu na bit z This Is Why I'm Hot Mimsa. Urzekło mnie to poniekąd i dało nadzieję, że i dalej nie będzie nudno, co się faktycznie okazało. Nie było grania stricte utworów z płyt, cieszyć mogła muzyczna różnorodność, czasem też zaskakująca.

Bo wyłączając "korzenie" Pani Dynamit, było też i dubstepowo (np. na podkładzie z I Can't Stop Flux Pavilion), i trochę drumowo, były nawet uk garage i soca. Można było usłyszeć też bit z Firestarter The Prodigy, na co publika zareagowała z radością. Nie zabrakło też m.in. dwóch świeższych utworów – Fire w produkcji Magnetic Mana oraz Neva Soft, singla z nadchodzącej płyty.

Prócz tego raperka wzorowo wchodziła w interakcje z publicznością. Wyłączając zestaw standardowych gadek koncertowych, wysłuchała dwóch próśb o zaśpiewanie kawałków (A Little Deeper oraz Fall In Love Again), jednemu szczęśliwcowi dała nawet zaśpiewać refren, a ponadto zrobiła przednim rzędom kilka zdjęć, by wrzucić je na swojego Twittera, na którego zresztą serdecznie zapraszała.

Przyczepić się można z pewnością do bisu, którym Ms. Dynamite nie powaliła na kolana. Jedyne, na co się wysiliła, to wykonanie a capella wspomnianego już utworu Fall In Love Again. Skromnie do bólu. Szkoda też tego, że nie było w setliście It Takes More, na które mocno czekałem. Koncert nie był też szczególnie długi, bo trwał ok. godzinę, i przez to pozostał pewien niedosyt.

Bez dwóch zdań jednak warto było się nań wybrać, warto było cierpliwie czekać, bo dobór setlisty i jej urozmaicenie był bliski strzału w dziesiątkę. Ms. Dynamite nie zawiodła i sprawiła, że ten koncert nie powinien pozostać zapomniany.

0 komentarze:

Prześlij komentarz