poniedziałek, 19 marca 2012

KILKA SŁÓW O: Fatum

Nie ukrywam, że chciałbym, aby jednym z celów tego bloga było promowanie muzyki mniej znanej. Czasem dlatego mniej znanej, bo dany wykonawca jest zbyt "świeży" i siłą rzeczy nie zdążył się jeszcze przebić, a czasem dlatego, bo pozostał trochę w cieniu innych, mimo że trochę już działa, i nie został doceniony na tyle, na ile powinien. I do tej drugiej kategorii mogę zaliczyć polski heavymetalowy zespół Fatum.

Najsampierw pierwszy utwór z pierwszego albumu Mania szybkości, o tym samym tytule. Według mnie bez wątpienia najlepszy, a swoją drogą będący moim aktualnym dzwonkiem w telefonie. Kawałek, którym wywołuje u mnie ciarki na plecach:


Połączenie warstwy muzycznej, wokalnej i lirycznej, a także jego atmosfera sprawiają, że wręcz musiał on znaleźć się w ścisłej czołówce moich ulubionych polskich utworów ze znaczkiem 'wybitny'. Co do tekstów, to ten nie jest wyjątkiem – być może i tak zwróciłbym uwagę na tę grupę, gdyby chodziło o samą muzykę, ale przy słuchaniu Fatum nie sposób nie usłyszeć naprawdę dobrych linijek.

Początek istnienia grupy datowany jest na rok 1984, a debiutowała ona już w następnym, kiedy to zagrała na festiwalu w Jarocinie. Ich dyskografia liczy tylko dwa wydawnictwa – wspomnianą już Manię szybkości z 1989 r. oraz mający premierę cztery lata później album Demon. W planach był jeszcze trzeci, po przerwie w działalności w latach 1995-2000 i reaktywacji w zmienionym składzie. Materiał był już nawet nagrany, ale nie doszło to jego wydania z powodu śmieci wokalisty, Krzysztofa "Uriaha" Ostasiuka, który niespodziewanie zmarł dobę po ostatnim koncercie 12 kwietnia 2002 r., a niedługo przed planowanym właśnie wydaniem płyty. Później na dwa lata zawiązał się jeszcze nowy skład z nowym wokalistą, ale bez planów wydawniczych. Może to i dobrze, nie wyobrażam sobie Fatum bez jedynego w swoim rodzaju głosu Uriaha.

Z całego worka świetnych tracków grupy muszę jeszcze wyróżnić m.in. bardzo ładną balladę Błaganie...


...będącą zarazem wykorzystaną przez Ajrona w remiksie utworu Nie jestem dawno duetu Pezet/Noon:


Sprawa sampla wywołała zresztą spore kontrowersje i spór z polskimi heavymetalowcami, jednak zakończyła się porozumieniem. Tak czy siak było warto, mam nadzieję, że Ajron nie żałuje.

Kto będzie chciał, ten sprawdzi sobie dwupłytową dyskografię warszawiaków, więc zalinkuję jeszcze tylko Nie mówcie nam – KLIK!

I jeszcze ciekawostka: pierwszy album, choć rewelacyjny, ma chyba jedną z gorszych okładek w historii polskiej muzyki:


Tandeta pełną gębą, prawda? :)

3 komentarze:

  1. tandetna - nietandetna, pasuje do muzyki, a o to chyba chodzi w okładkach

    OdpowiedzUsuń
  2. blebleble, to była ciekawostka.

    OdpowiedzUsuń
  3. najlepsze blebleble na świecie :)

    OdpowiedzUsuń