sobota, 24 grudnia 2011

RELACJA: Jelonek (CK Wiatrak, Zabrze, 17.12.2011)

Mimo świadomości tego, że nie będzie tym razem atmosfery takiej jak na zeszłorocznym Woodstocku, moje oczekiwania co do trzeciego – dopiero trzeciego! – już koncertu Jelonka (drugi był na cieszanowskim Rock Festivalu, również w zeszłym roku) i tak były ogromne.

Na szczęście całkiem słusznie. Koncert trwał mniej więcej dwie godziny, a ja nawet nie wiem, kiedy tyle minęło – utalentowany skrzypek ze swoją świtą albo nie dawali chwili wytchnienia na to, żeby spojrzeć na zegarek, albo z wrażenia po prostu się o tym nie myślało.

Wyśmienity kontakt z publicznością, dowcip, zaraźliwa wręcz pogoda ducha, radość z grania koncertu i zaangażowanie – to się ani trochę nie zmieniło i prędko pewnie nie zmieni. Jelonek na żywo jest zjawiskiem wybitnym, wobec którego ciężko przejść obojętnie. Zabrzańskim występem tylko to potwierdził, i z pewnością osoby, które znały go trochę gorzej, zachęcił, żeby śledzić jego koncerty w przyszłości.

Nie jestem w stanie spamiętać wszystkich utworów, jakie zostały zagrane, z pewnością jednak było absolutnie wszystko, czego oczekiwałem. Do tego doszły kawałki z nowej płyty, której wtedy jeszcze nie znałem. Spodobały mi się wszystkie. Na pewno koncert zaczął się tradycyjnie od Beech Forest, na pewno były BaRock, B.East, Akka, A Funeral of a Provincial Vampire, ViolMachine, Cockroaches Empire, Taniec z szablami według Arama Chaczaturiama, SchizoFerret, Lord Mantis Dilemma, Kraina umarłych według Antonio Vivaldiego, fragment uwertury Wilhelma Tella Gioacchino Rossiniego, Romantic Revenge, Kaprys nr 24 według Niccolò Paganiniego, na pewno były covery Voodoo Child The Jimi Hendrix Experience, Breaking The Law Judas Priest oraz Daddy Cool Boney M., a co do reszty to mam dylemat – Vendome 1212? Lorr? Machinehat? Mosquito Flight? Elephant's Ballet? Pamięć już niestety nie ta.

Zaskoczyły i zdziwiły mnie tamtego wieczoru tylko dwie rzeczy – to, że Jelonek ma tylu młodych fanów (co się gdzieś obróciłem, to tam prawie same młodsze ode mnie osoby) oraz to, że osoby z Wiatraka mają najwyraźniej w dupie kwestię bezpieczeństwa na koncertach, skoro w takim miejscu i na tego typu imprezach piwo sprzedawane jest tylko w butelkach.

Ten koncert dobitnie mi uświadomił, że jeśli tylko Jelonek będzie grać gdzieś w pobliżu i jeśli tylko będzie okazja – muszę tam być. To jest jednak coś, co zapamiętuje się na długo. I wy też, jeśli tylko jest okazja – chodźcie na jego koncerty.

0 komentarze:

Prześlij komentarz