piątek, 30 grudnia 2011

PODSUMOWANIE ROKU: 20 najlepszych wykonawców poznanych w 2011 r. (cz. 4 z 4)

No to czas na decydujące rozstrzygnięcie.

5. Cee-Roo

Szwajcarski producent i remixer, choć bardziej pasuje tu określenie artysta przez duże a, bo to, co robi, trzeba nazwać sztuką. Gość swoją kreatywnością i pomysłowością mógłby obdzielić średniej wielkości osiedle. Obowiązkowo sprawdźcie jego kanały na YouTubieSoundCloudzie, a w pierwszej kolejności poniższe trzy filmiki. Nie jestem w stanie pojąć, jak pierwszy z nich może mieć jedynie nieco ponad 19 tys. wyświetleń.


4. Illuminandi
Swoją obecność tutaj Illuminandi zawdzięcza Wojciechowi Ossowskiemu i jego Ossobliwościom muzycznym, audycji w radiowej Trójce o północy ze środy na czwartek, w czasie której odkryłem tę kapelę. Grającą chrześcijański folk/gothic metal. I w tym "chrześcijański" mógłby być szkopuł, bo do tego typu tekstów mi zdecydowanie daleko, jednak trzymają one poziom i ani trochę nie odczuwam, że za dużo tam Jezusa. Muzycznie zaś jestem nimi oczarowany, zwraca też uwagę duet wokalistów, którzy znakomicie się uzupełniają swoimi odmiennymi stylami śpiewania. Mój bezapelacyjny nr 1 to Jeździec, do gustu też przypadły mi Zdrada i Poczekalnia:


3. London Elektricity
O Brytyjczyku zdążyłem już trochę napisać na tym blogu, więc ograniczę się tylko do podsumowania: najlepszy drum'n'bass, jaki miałem okazję w życiu słyszeć.

 

2. Free Moral Agents
Jeśli coś może być dla mnie kwintesencją muzyki eksperymentalnej, to jest nią właśnie kolektyw Free Moral Agents. Nie powinno to jednak dziwić, bo założycielem grupy jest Isaiah "Ikey" Owens, klawiszowiec The Mars Volty. Nawet trzy utwory nie pokażą choć małej części potencjału, jaki zespół ten posiada – zdecydowanie trzeba przesłuchać ich więcej, dużo więcej.

 

1. Mayer Hawthorne
Nie miał żadnej konkurencji, jeśli chodzi o pierwsze miejsce w tym rankingu, wyprzedzając resztę na długość kilku mil. To, że uwielbiam soul, ten klasyczny, czarny soul, to jedno; to, że lubię też neo-soul, łącznie ze wszystkimi naleciałościami hip-hopowymi i elektronicznymi, to drugie. Tutaj jednak jedno z drugim zaczyna się zacierać, bo Mayer Hawthorne, debiutant z 2008 r., brzmi, jakby został żywcem wyjęty z lat 60. czy 70. i przyprowadzony współcześnie do studia nagraniowego. Na rynku neo-soulowym wywołał ogromne poruszenie, podobnie jak i w moim muzycznym życiu.
Powitajcie mistrza.

2 komentarze:

  1. a macklemore'a znasz?

    http://www.youtube.com/watch?v=Vhf5cuXiLTA

    akcja od mniej więcej 1:20

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonały wybór 1 miejsca! Pozdrowienia z Berlina ;)

    OdpowiedzUsuń