poniedziałek, 21 listopada 2011

PODSUMOWANIE TYGODNIA

W sumie to w ostatniej chwili wpadło mi do głowy, żeby robić takie śmiszne podsumowania, może więc w najbliższym czasie dojdę do tego, jak ogarnąć ten dział.

Czego najczęściej słuchałem?
Zion Train  z początku dlatego, bo wyczekiwałem ich koncertu, a jak się okazało, że jednak mnie na nim nie będzie, to dlatego, żeby choć w minimalnym stopniu sobie tę stratę powetować. Rzecz jasna, nie robiłem tego z konieczności, ale dlatego,  prócz pierwszych dwóch albumów z 1993 r., na które zwyczajnie szkoda czasu  ich muzyka mnie fascynuje. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze stwierdzę, że wolę ich od High Tone. W sumie jestem tego bliski.
Pampeluna - odświeżyłem ich sobie już na początku tygodnia, potrzebując czegoś cięższego dla uszu. Kapela, która zachwyciła mnie na zeszłorocznym Woodstocku na tyle, że już w pierwszym tygodniu po powrocie zamówiłem sobie ich album. Jakoś w grudniu grają w chorzowskiej Leśniczówce (wraz z Proletaryatem, który też wysoko sobie cenię), mam nadzieję tam być. Tym bardziej, że ich płyta mi się nie nudzi.
Mr. Woodnote - nie wiem w sumie, co mnie bezpośrednio skłoniło do zapoznania się z jego twórczością, czy to, że jest muzycznym (choć pewnie nie tylko) ziomkiem Dub FX-a, czyli musi coś w sobie mieć, czy raczej to, że chciałem się w pełni przekonać, czy jest dobrym saksofonistą. W każdym razie efektem było dość intensywne słuchanie jego solowej płyty, a także tej nagranej z Lil Rhysem. Ani jedna, ani druga nie są dla mnie na tyle wybitne, żeby pisać o nich osobno, ale są świetne do słuchania w tle, dobrze bujają i pobudzają. Zresztą mieszance jazzu, hip-hopu, funku i elektroniki i czego tam jeszcze nie ma, zamkniętej w takiej oto formie, nigdy się nie oprę.

Koncertów w minionym tygodniu niestety żadnych, żadnych też zachwytów, rozczarowań i inszych; wyjątkowo spokojne 7 dni, nie mam chyba o czym tu więcej pisać.

Witaj poniedziałku!

0 komentarze:

Prześlij komentarz